Wraz z jesienią do Polski wkroczył chłód. W całym kraju temperatury spadły poniżej 20 stopni, a najczęściej oscylują w granicach 10–13 stopni. Do tego pojawił się silniejszy wiatr, burze oraz intensywne opady deszczu, a w wyższych partiach Tatr spadł śnieg.
Upały, które nadal odczuwają mieszkańcy Hiszpani i Portugalii, już do Polski nie wrócą. Kto polubił ciepło, może już tylko sam o nie zadbać. Na przykład przestawiając okna w tryb zimowy lub odpowietrzając grzejniki w nadziei, że ciepłownie ruszą z sezonem grzewczym. Kaloryfery rozgrzewają się z dnia na dzień, ale kiedy konkretnie?
Zarządca budynku zdecyduje. Ciepło w pokoju i w łazience
Data kalendarzowej jesieni nie jest żadnym wyznacznikiem sezonu grzewczego. Wbrew pozorom nie jest nim także temperatura. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Gospodarki ze stycznia 2007 roku, sezon grzewczy to okres, w którym warunki atmosferyczne wymuszają ciągłe dostarczanie ciepła do budynków.
Kaloryfery zrobią się gorące, kiedy kika czynników pojawi się w tym samym momencie. Zgodnie z przepisami budowlanymi, instalacja grzewcza w budynkach mieszkalnych musi być w stanie zapewnić temperaturę co najmniej +20 stopni w pokojach oraz +24 stopni w łazienkach.
Gdy utrzymanie takich parametrów staje się niemożliwe bez ogrzewania, zarządca budynku musi złożyć wniosek do dostawcy ciepła z prośbą o rozpoczęcie dostaw.
Trzy dni poniżej 10 stopni? Wewnętrzne regulaminy wspólnot i spółdzielni
Polskie przepisy nie ustalają temperatury zewnętrznej, po której spółdzielnia lub zarządca ma obowiązek automatycznie rozpocząć ogrzewanie. Nie istnieje też ustawowa zasada „trzech dni poniżej 10 stopni”.
Czasami za człowieka samoczynnie robi to automat, który reaguje na spadek temperatury na zewnątrz po przekroczeniu ustalonego dla danego systemu progu. Zwykle w wewnętrznych regulaminach przyjmuje się niepisany próg poniżej 12 lub 10 stopni, ale są to lokalne ustalenia. Jednak pod koniec września termometry pokażą od 15 do nawet 24 stopni, w zależności od dnia i regionu.
Nie ma również jednej daty zakończenia sezonu grzewczego. Ogrzewanie może być potrzebne jeszcze w kwietniu, a podczas chłodnej wiosny nawet w maju.













