Kto zastąpi Bartosza Kurka? Mistrzowie Europy mają mało czasu – Siatkówka – Sport Wprost


Bartosz Kurek to żywa legenda polskiej siatkówki. Więcej, światowego volleyballu, gdyby spojrzeć na niesamowity dorobek polskiego sportowca. Sezon 2026 jest jednak pierwszym od dawna, kiedy dotychczasowego kapitana zabrakło na pokładzie reprezentacji Polski.


Co to oznacza w praktyce? Trener Nikola Grbić musi znaleźć rozwiązanie. Pierwszym z brzegu, biorąc pod uwagę choćby turniej olimpijski w Paryżu (2024), powinien być Bartłomiej Bołądź. I rzeczywiście, mistrz Polski z Aluronu CMC Warty Zawiercie, został na dobre wprowadzony do boju o punkty w turnieju VNL 2026 w Gliwicach.

Kto wjedzie w buty Bartosza Kurka? Kadra szuka lidera wśród atakujących


Jako pierwszy w wyjściowym składzie Polaków w środowym (tj. 24 czerwca) meczu z Belgami, jako atakujący, pojawił się jednak Aliaksei Nasevich. Mający 23 lata zawodnik – na co dzień grający w szeregach Trefla Gdańsk – błyskawicznie pozbawił się dłuższego wymiaru swojego grania w gliwickiej PreZero Arenie.


Brak skuteczności, błędy w podejmowanych decyzjach, to było za dużo dla trenera Polaków. Zmiana przed 10 punktem w pierwszym secie, a następnie krótki epizod w drugiej odsłonie (21:22 wejście, zejście już przy 22:24) pokazał, że Nasevich musi… swoje zrozumieć. Przynajmniej biorąc pod uwagę większą cierpliwość i poszanowanie punktów, które na wysokim, reprezentacyjnym poziomie, swoje znaczą. Choć na obronę Nasevicha należy pamiętać, że w trakcie turnieju VNL w Chinach, atakujący potrafił wziąć na siebie naprawdę sporo w ofensywie. Długimi fragmentami wręcz ciągnąc wózek z kolegami na pokładzie.


Dodając, że przeciwko Turcji Nasevich dostał swój czas w końcówce IV seta, przy słabszej dyspozycji rzeczonego Bołądzia. Więc nie ma tu mowy o definitywnym przekreśleniu zawodnika. Co zresztą – tak na marginesie – nie byłoby w stylu Grbicia.


Problemy jednego są szansą dla drugiego. Tak było właśnie w przypadku Bołądzia. Wejście z Belgami było na tyle dobre, że trener Grbić postawił na dużo bardziej doświadczonego gracza również dzień później, w czwartkowej (tj. 25 czerwca) rywalizacji z Turkami. Dodajmy, że przeciwko Belgom Bołądź zdobył aż 24 punkty, grający ze skutecznością na poziomie 50 proc. (42 ataki).


Do tego dwa punktowe bloki, jeden as serwisowy po stronie atakującego Polaków i – co również godne odnotowania – siedem skutecznych obron.


Nowy dzień to jednak nowa historia. Bołądź z dużym animuszem rozpoczął drugi mecz turnieju z Turkami. Pierwszy set? Solidna skuteczność, pewny punkt. Choć im dalej w las, tym więcej było podbitych ataków Polaka, a rozgrywający Marcin Komenda również zaczął korzystać z innych wariantów w ofensywie, nieco chowając kolegę z drużyny.


Tak samo, jak po jednym meczu nie można kogokolwiek skreślać, tak podobnie wygląda sytuacja z zaryglowaniem pozycji w ataku dla Bołądzia po popisie przeciwko Belgom. Co w dalszej perspektywie zrobi zatem trener Grbić? Nadal niewiadomą pozostaje Kewin Sasak. To był jeden z nieoczekiwanych bohaterów sezonu 2025, kiedy to wskoczył do drużyny, wówczas jeszcze bez Kurka w pełnym wymiarze. Atakujący Bogdanki LUK Lublin mocno jednak „odchorował” pełen sezon klubowy i kadrowy, walcząc w kampanii 2025/26 z kontuzją. Trudno zatem przewidzieć, czy w kontekście wrześniowego turnieju ME, gdzie Polacy będą bronić złota, na Sasaka będzie można polegać.


A doświadczenia z kontuzją atakującego w kluczowym momencie, niestety, przypominają problemy Kurka – tuż przed półfinałem MŚ 2025 z Włochami. Kapitan nie mógł wesprzeć drużyny na boisku, a ciężar odpowiedzialności spadł wówczas na Sasaka.


W odwodzie jest również Bartosz Gomułka. Atakujący PGE Projektu Warszawa zanotował zadziwiająco dobry sezon klubowy. Co więcej, potrafił się pokazać z dobrej strony w reprezentacyjnym wydaniu. Choć w porównaniu z Nasevichem, na niedawnym turnieju VNL w Chinach, wypadł słabiej od atakującego Trefla. Czy nieobecność w kadrze na turniej VNL w Gliwicach oznacza, że Grbić skreślił Gomułkę ze swoich planów? Wydaje się, że niekoniecznie, zwłaszcza w obliczu niepewnej gry konkurentów na pozycji.


Jest jeszcze wariant mocno zwariowany, ale próbowany… niemal równo rok temu. Mowa o Wilfredo Leonie i rozwiązaniu z przyjmującym w roli atakującego. Ten wariant Grbić, wówczas z konieczności, stosował np. w trakcie turnieju VNL w Ergo Arenie. Choć sam pomysł, wydaje się, nie jest czymś kuszącym dla samej gwiazdy PlusLigi i Bogdanki LUK. Leon lepiej czuje się w roli przyjmującego, choć fakt faktem – kto wie, czy w interesie reprezentacji nie byłoby to ciekawe rozwiązanie. Tym bardziej mając wśród ludzi od przyjęcia takich zawodników, jak m.in. Tomasz Fornal, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk czy Aleksander Śliwka.


Ten ostatni swego czasu również był tzw. emergency rozwiązaniem, które było próbowane przez Grbicia, w razie kłopotów zdrowotnych – ponownie w kontekście wspomnianego wcześniej Kurka.

Udział