
-
W Nadleśnictwie Oborniki ktoś zniszczył tamę bobrów, jednak zwierzęta zbudowały w zamian siedem nowych zapór.
-
Budowa tam przez bobry przyczyniła się do powstania rozlewiska, z czego cieszą się leśnicy ze względu na retencjonowanie wody.
-
Bobry pomagają zatrzymać znaczne ilości wody, ale czasem niszczą młode drzewa sadzone przez leśników, mimo to ich obecność uznawana jest za korzystną.
-
Oglądaj więcej podobnych materiałów w programie „Czysta Polska” w każdą sobotę o 16:30 w Polsat News.
Jedna bobrza uparta rodzina sprawiła, że w Nadleśnictwie Oborniki w Wielkopolsce pojawiło się mnóstwo wody. Ktoś chciał je przepędzić i zniszczył im tamę, więc się zawzięły i zbudowały ich siedem. W ten sposób bardzo wspomogły miejscowych leśników.
Wielkopolska. Bobry wybudowały siedem tam w lesie. Leśnicy wniebowzięci
– Chodzi o to żeby te wodę zatrzymać, żeby nam nie uciekała do rzek, do Bałtyku, także serce się raduje gdy widzę takie urządzenia, które wspomagają nasza pracę w retencjonowaniu wody – podkreśla Adam Jóźwiak, leśniczy Leśnictwa Wełna.
– My bardzo dużo pieniędzy staramy się wydać na zatrzymanie wody w lesie na małą retencję, a one robią to za darmo – mówi o bobrach Jacek Szczepanik, nadleśniczy Nadleśnictwa Oborniki.
Sam bóbr – mimo, że uroczy – nie cieszy się jednak dobrą opinią. Nie lubią go rolnicy, bo woda zalewa im pola, w miastach niszczą drzewa w parkach. Zostaje im więc las. Tutaj nikomu nie przeszkadzają, nawet jak wprowadzają własne ulepszenia.
Według szacunków Wód Polskich bobry poprzez budowane tamy pomagają zatrzymać nawet 70 mln metrów sześciennych wody. To tyle, co pojemność jeziora Gopło na Kujawach. A wszystko dzięki prostym zaporom z drewna.
Bobry budują tamy, żeby zwiększyć poziom wody i w ten sposób zasłonić wejścia do swoich nor. To roślinożercy. Aby dostać się do gałązek i liści, potrafią ściąć nawet 200 drzew w ciągu roku. Niestety z różnych przyczyn pojawiają się osoby, którym tamy przeszkadzają. Konstrukcje mogą też przeciekać, ale bobry pracują, żeby woda nie przeciekała. Robią to dla siebie i dla środowiska.
Zdarza się, że zwierzęta niszczą np. młodniki zasadzone przez leśników. W Leśnictwie Wełna wycięły w pień najpierw młode dęby, a potem sadzonki buków. – Trzeciego nasadzenia nie robimy – mówi wprost Adam Jóźwiak, miejscowy leśniczy. Zaznacza jednak, że obecność bobrów i tak przynosi większe korzyści niż nowe nasadzenia.
Pancerne siekacze bobrów rosną przez całe życie. Są żółte przez związki żelaza, które je dodatkowo wzmacniają. Bóbr był pierwszym zwierzęciem chronionym w Polsce. Już ok. 1000 r. król Bolesław Chrobry zakazał polowań na bobry. Dziś za niszczenie tam bobrowych grozi do 5000 zł grzywny. Lepiej więc zostawić te zwierzęta w spokoju.
Reportaż Adrianny Borowicz opracowany dla serwisu Zielona Interia.













