
Reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski podał w piątek 3 lipca we wpisie na portalu X, że dziennikarz Leszek Kraskowski może wyjść z aresztu, jeśli wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 25 tysięcy złotych. „Ma zakaz opuszczania kraju, dozór policji, zakaz kontaktowania się ze świadkami i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 metrów” – czytamy.
Kraskowski (zgadza się na podawanie nazwiska – red.) to były dziennikarz śledczy między innymi „Rzeczpospolitej”, „Wprost”, „Super Expressu” i „Dziennika”. Obecnie swoje materiały publikuje na własnym portalu internetowym i kanale na platformie YouTube.
Broń w samochodzie i grożenie śmiercią
Kraskowski jest podejrzany o posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji, a także o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie. W trakcie przeszukania samochodu Kraskowskiego znaleziono broń palną oraz amunicję. Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.
– Prokurator uznał, że aktualnie nie zachodzi potrzeba dalszego stosowania wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego, ale nadal aktualna pozostaje przesłanka ogólna i nie uległa uchyleniu przesłanka szczególna stosowania wobec Leszka K. środka zapobiegawczego – przekazał PAP rzecznik prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba.
Warunki zwolnienia Kraskowskiego. Kaucja, dozór policyjny, zakaz wyjazdu
Kraskowski wyjdzie z aresztu, jeśli do 17 lipca wpłaci 25 tysięcy złotych na konto Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jeśli się tak stanie, obowiązywać go będzie dozór policyjny z obowiązkiem stawiania się na ursynowskiej komendzie dwa razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju wraz z zatrzymaniem paszportu.
Prok. Skiba podkreślił, że „zebrany dotychczas materiał dowodowy, w szczególności zabezpieczone dowody uprawdopodabniają popełnienie przez podejrzanego popełnienia przestępstw znęcania się fizycznego i psychicznego oraz posiadania bez zezwolenia broni gazowej”.
Zaznaczył też, że nie można jednoznacznie określić, że to dziennikarz wysłał maila z groźbami do komendanta policji. Śledczy zabezpieczyli też telefon żony dziennikarza i jej partnera.
– Wstępna analiza informatyczna zawartości tych urządzeń nie dostarczyła podstaw do powiązania żadnej z tych osób z e-mailem kierowanym do KPP Piaseczno, jak również tożsamą treściowo wiadomością wysłaną dwie minuty wcześniej do posterunku policji w Prażmowie – przekazał Skiba.
Badanie psychiatryczne i sprawa znęcania się nad rodziną
Kraskowski został poddany jednorazowemu badaniu sądowo-psychiatrycznemu. – Okoliczności, które legły u podstaw wywołania tej opinii, stoją w znaczącej części na przeszkodzie oczekiwaniu na wynik opiniowania biegłych psychiatrów jako przyczynie dalszego stosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego – zaznaczył rzecznik. Dodał, że konieczne jest jeszcze zakończenie ekspertyz informatycznych i uzyskanie od operatora poczty elektronicznej informacji.
Do dotychczas zgromadzonych dowodów dołączono materiały z odwieszonej sprawy przeciwko dziennikarzowi, któremu prokurator postawił zarzut znęcania się nad własną rodziną. – Okoliczności popełnienia przestępstwa znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobą najbliższą czynią nadal realną obawę matactwa ze strony podejrzanego – przekazał rzecznik.
Wyjaśnił, że dziennikarz mógłby wpływać na tok tego postępowania, a w szczególności „destabilizować proces poprzez ingerencję w treść dowodów przeprowadzanych z osobowych źródeł dowodowych, zarówno tych osób, które go obciążyły, jak i osób, które winny zostać w dalszym procedowaniu o ten czyn przesłuchane”. Podkreślił, że relacje tych osób „mogą mieć istotne znaczenie dla określenia odpowiedzialności karnej Leszka Kraskowskiego zarówno w aspekcie znamion tego czynu, jak i cezury czasowej jego popełnienia”.
Źródło: PAP












