Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację, która ułatwi życie osobom kupującym używane przedmioty od innych osób prywatnych. Limit zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) wzrośnie z 1000 do 3000 zł.
Zgodnie z nowelizacją wyższy limit zacznie obowiązywać po 14 dniach od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Pozostałe zmiany przewidziane w tej nowelizacji mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r.
To oznacza, że przy wielu codziennych transakcjach nie trzeba będzie już płacić podatku ani składać deklaracji. Zmiana ma jednak swoje zasady, a przekroczenie nowego progu nawet o złotówkę może oznaczać konieczność rozliczenia całej kwoty.
Koniec podatku od części zakupów z drugiej ręki
Nowe przepisy mogą mieć znaczenie dla osób korzystających z portali ogłoszeniowych i platform sprzedażowych. Chodzi między innymi o zakup używanego telefonu, roweru, mebli, ubrań czy części samochodowych.
– Kwota 1 000 zł obowiązywała od wejścia w życie ustawy o PCC w 2001 r. i nigdy nie była waloryzowana – zauważa Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
W uzasadnieniu projektu wskazano, że od tego czasu ceny wzrosły o blisko 111 proc., a przeciętne wynagrodzenie zwiększyło się o 297 proc.
– W efekcie podatek obejmował zwykłe, codzienne zakupy między osobami prywatnymi. Znaczna część kupujących w ogóle nie wiedziała, że w ciągu 14 dni od zakupu powinna złożyć deklarację PCC-3 i zapłacić 2 proc. wartości rzeczy. Przepis działał więc w dużej mierze tylko na papierze – zauważa ekspert.
Używany telefon i rower bez podatku. Jest jednak ważny warunek
Podwyższenie limitu oznacza konkretne oszczędności dla kupujących
– Kto kupi dziś od osoby prywatnej używany smartfon za 2 200 zł, rower za 2 500 zł albo komplet felg do samochodu za 2 800 zł, powinien zapłacić odpowiednio 44 zł, 50 zł i 56 zł PCC oraz złożyć deklarację. Po zmianie nie zapłaci nic i nie wypełni żadnego formularza – wyjaśnia Piotr Juszczyk.
Ekspert przypomina jednak, że limit zwolnienia nie działa tak samo jak kwota wolna od podatku.
– Jeśli wartość rzeczy przekroczy 3 000 zł choćby o złotówkę, podatek liczy się od całej kwoty. Przy rowerze za 3 500 zł będzie to 70 zł, a przy samochodzie za 10 000 zł 200 zł. Liczy się przy tym wartość rynkowa rzeczy, a nie wyłącznie cena wpisana w umowie. Zaniżanie ceny, żeby zmieścić się w limicie, nie jest dobrym pomysłem, bo urząd skarbowy może tę wartość zakwestionować – przestrzega ekspert.
Kiedy trzeba zapłacić PCC?
Podatek od czynności cywilnoprawnych dotyczy przede wszystkim zakupów dokonywanych między osobami prywatnymi. Obowiązek jego zapłaty spoczywa na kupującym, a nie na sprzedającym.
– Gdy sprzedawcą jest firma, a transakcja podlega VAT albo jest z niego zwolniona, PCC nie ma. W praktyce chodzi więc przede wszystkim o zakupy z portali ogłoszeniowych, grup sprzedażowych w mediach społecznościowych czy giełd samochodowych – przypomina Juszczyk.
Znaczenie ma również data zawarcia transakcji. Do zakupów dokonanych przed wejściem w życie podwyższonego limitu będą stosowane dotychczasowe przepisy.
– Kto więc kupi w najbliższych dniach używany laptop za 2 000 zł, nadal musi w ciągu 14 dni złożyć PCC-3 i zapłacić 40 zł. Nowelizacja nie zmienia też zasad podatku dochodowego po stronie sprzedającego. Sprzedaż rzeczy przed upływem pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym została kupiona, nadal może oznaczać przychód w PIT – mówi ekspert.
Ekspert: to krok w dobrą stronę, ale nie rozwiązuje problemu
Piotr Juszczyk ocenia podwyższenie limitu jako korzystną zmianę, która lepiej odpowiada obecnym realiom cenowym. Zwraca jednak uwagę, że nowe przepisy nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z rozliczaniem podatku od zakupów na rynku wtórnym.
– Ustawa nie wprowadza automatycznej waloryzacji, więc za kilka lat limit znów może rozminąć się z cenami. Poza zwolnieniem zostaną też popularne zakupy z rynku wtórnego: droższa elektronika, sprzęt sportowy, wyposażenie domu i większość używanych samochodów – tłumaczy Juszczyk.
Zdaniem eksperta wątpliwości budzi również relacja między wysokością podatku a kosztami jego rozliczenia i ewentualnego dochodzenia należności. W uzasadnieniu projektu zwrócono uwagę, że przy niewielkich kwotach koszty administracyjne mogą być zbliżone do samego podatku.
– Ten argument nie znika przy kwocie 3 001 zł. Dlatego w dłuższej perspektywie rozważyłbym znaczące podniesienie limitu, np. do 10 tys. zł, albo rezygnację z PCC przy sprzedaży rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi i pozostawienie go tam, gdzie ma realne znaczenie fiskalne, czyli przede wszystkim przy nieruchomościach – uważa ekspert.













