6 października poseł PiS był gościem programu „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News. W trakcie rozmowy wypowiedział się m.in. na temat decyzji sądu, który w ubiegłym tygodniu nieprawomocnie przyznał list żelazny byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Prokuratura Krajowa złożyła zażalenie w tej sprawie, uznając, że doszło do „błędu w ustaleniach faktycznych oraz obrazy przepisów postępowania”.
Spór wokół listu żelaznego dla Romanowskiego. „To jest oszustwo wobec ludzi”
Według posła PiS-u rządzący nie chcą postawić byłego wiceministra sprawiedliwości przed sądem. – Jestem tego w 100 proc. pewny. Gdybym był ministrem sprawiedliwości i byłaby taka sytuacja, to byłbym zainteresowany, żeby przy otwartej kurtynie wyjaśniać tego typu rzeczy – stwierdził Wójcik.
– Człowiek, który jest regularnie atakowany przez obóz rządowy, mówi: „dobrze, chcę tych wyjaśnień”. I to jest wielkie zaskoczenie dla wszystkich. Sędzia mówi, że list żelazny się nadaje, bo inne środki nie pomogły, (…) inne środki nie mogą być zastosowane. No to o co chodzi w tej sytuacji? Chodzi o to, żeby go ścigać, żeby go gonić, żeby ten spektakl trwał. To jest oszustwo wobec ludzi – ocenił poseł PiS.
Zdaniem Wójcika nieprawdziwe jest też przekonanie, że „Romanowski ukradł pieniądze”. – On nie ukradł ani złotówki. Nie przywłaszczył z tych środków ani złotówki dla siebie – podkreślił.
Gdy prowadzący, Marek Tejchman, zwrócił uwagę, że Marcin Romanowski nie musiał więc uciekać na Węgry, poseł PiS-u stwierdził, że polityk „nie ufa tej władzy”. – Chodzę na różne zgromadzenia (…) i ludzie przyklaskują temu, że jest, jak jest, że minister Ziobro jest w USA. Ta władza tylko czekała, żeby go dorwać, uwięzić i w kajdanach pokazać publiczne. Ja im po prostu nie wierzę – uznał.
Działania prokuratury ws. Funduszu Sprawiedliwości
Przypomnijmy, Marcin Romanowski pod koniec 2024 roku wyjechał do Budapesztu, gdzie uzyskał azyl polityczny. Doszło do tego po tym, jak okazało się, że jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Po zmianie rządu na Węgrzech polityk opuścił kraj, do tej pory nie ustalono, gdzie dokładnie może przebywać.













