-
Policjanci w powiecie brzeskim zatrzymali 45-latka, który uciekał skradzioną karetką pogotowia.
-
W trakcie pościgu mężczyzna przebił blokadę drogową i potrącił 44-letnią policjantkę, która doznała lekkich obrażeń ręki.
-
Zatrzymanie sprawcy stało się możliwe dopiero po użyciu broni służbowej i przestrzeleniu opony w skradzionym pojeździe.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do groźnych zdarzeń doszło między Łosiowem a Leśniczówką w powiecie brzeskim (woj. opolskie), gdzie funkcjonariusze policji zatrzymali 45-latka, który poruszał się skradzioną wcześniej karetką.
Jak relacjonowała w rozmowie z polstanews.pl asp. szt. Patrycja Kaszuba, interwencja rozpoczęła się, kiedy policjanci podczas rutynowego patrolu na ulicach Brzegu zauważyli pojazd, który odpowiadał opisowi skradzionej na terenie Dolnego Śląska karetki.
Łosiów, Brzeg. 45-latek w skradzionej karetce uciekał przed policją
– Funkcjonariusze podjęli próbę zatrzymania pojazdu, ale kierujący nim mężczyzna nie stosował się do sygnałów. Wtedy policjanci podjęli pościg – przekazała.
W trakcie akcji policja podjęła próbę ustawienia blokady drogowej, aby zatrzymać skradziony pojazd. 45-latek, który siedział za kierownicą, pokonał jednak przeszkodę, potrącając przy tym jedną z obecnych na miejscu policjantek.
44-letnia kobieta nie odniosła poważniejszych obrażeń. – Są to przede wszystkim otarcia oraz obrażenia ręki – mówił na antenie Polsat News reporter Maciej Krzemiński. – Jest pod opieką medyków, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – zapewniła z kolei asp. szt. Kaszuba.
45-latek uciekał, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Ostatecznie udało się go zatrzymać, kiedy funkcjonariusze użyli broni służbowej i przestrzelili jedną z opon.
Policyjny pościg za skradzioną karetką. To nie pierwsze wykroczenie zatrzymanego
– Mężczyzna używał już wcześniej ambulansów do swoich oszustw – przekazał Krzemiński. Jak się okazuje, 45-latek z Brzegu był znany policji i poszukiwany przez służby.
– Kilka lat wcześniej podszywał się pod ratownika medycznego i w okolicach parafii czy sklepów naciągał ludzi, aby pożyczyli mu kilkaset złotych pod pretekstem zepsucia się jego pojazdu – wyjaśnił reporter.
Zatrzymany tłumaczył osobom, które próbował oszukać, że potrzebuje pieniędzy, aby zapłacić za lawetę. – W ten sposób dokonał nawet kilkudziesięciu wyłudzeń – dodał. Policja apeluje o kontakt do osób, które mogły paść jego ofiarą.
-
Lubin. Kierowca „się bał”. Brawurowa ucieczka zakończona na stercie gruzu
-
Wałbrzych. Otworzył drzwi policjantom. Do domu już nie wrócił













