Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa w piątek 7 sierpnia poświeciła długi wpis Karolowi Nawrockiemu. Poszło o słowa polskiego prezydenta, które padły na przemówieniu w związku z pierwszą rocznicą zaprzysiężenia. – Jeśli chodzi o Ukrainę, to interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski; to oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego – mówił Nawrocki.
Karol Nawrocki w rocznicę zaprzysiężenia mówił o Rosji
– Niech mordują Sowietów, którzy ich napadli, a nas, Polaków, to w ogóle nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski – kontynuowała głowa polskiego państwa.
Rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji zarzuciła m.in. Nawrockiemu, że jego „kliniczna rusofobia najwyraźniej wpływa na jego zdolności poznawcze”. „Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają wspólną granicę. Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. Dawniej była to granica wzajemnie korzystnej współpracy, z której dzięki staraniom Nawrockiego i Sikorskiego nic nie pozostało” – dodała Zacharowa.
Maria Zacharowa nazwała Karola Nawrockiego „rusofobem”. Odpowiedział jej Radosław Sikorski
„Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji nazwała prezydenta Polski Karola Nawrockiego oraz mnie rusofobami. Oto moje argumenty, dlaczego się myli” – napisał w mediach społecznościowych Radosław Sikorski. Szef polskiego MSZ zamieścił nagranie swojego wystąpienia na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ z 23 lutego 2024 r., które było poświęcone sytuacji w Ukrainie.
Sikorski odpowiedział wtedy ambasadorowi Rosji przy ONZ Wasilijowi Nebenzii, a jego słowa rozeszły się szerokim echem. – Ambasador powiedział, że jesteśmy niewolnikami rusofobii. „Fobia” oznacza strach, który jest irracjonalny. Tymczasem były prezydent Rosji i putinowscy propagandziści niemal codziennie grożą nam nuklearną zagładą. Śmiem twierdzić, nie ma w tym nic irracjonalnego: kiedy Rosja nam grozi, wierzymy w te groźby – brzmiał fragment wypowiedzi lidera polskiej dyplomacji.


