Zdecydowaną większość spraw alimentacyjnych stanowią te dotyczące świadczeń na rzecz dzieci. Zdarza się jednak, że role się odwracają. Obowiązek alimentacyjny w polskim prawie nie jest jednostronny.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje, że członkowie rodziny powinni wspierać się wzajemnie w razie potrzeby. – Jeżeli więc rodzic lub dziadek jest schorowany, potrzebuje pieniędzy chociażby na leki, a jego emerytura lub renta nie wystarcza na pokrycie podstawowych wydatków, może ubiegać się o alimenty – tłumaczy adwokat Aleksandra Osobińska.
Matka grozi pozwem o alimenty. „Straszna niesprawiedliwość”
– Za czasów szkolnych zbierałam ogórki, żeby mieć pieniądze na zeszyty. To straszna niesprawiedliwość, że moja matka nie musiała się mną zajmować, a ja musiałam przez lata zajmować się nią. A teraz, moja matka, niepijąca alkoholiczka, chce złożyć pozew o alimenty. Zapowiada, że mnie pozwie – mówi Magda*, która pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej.
– Mój ojciec był głównym prowodyrem picia, przemocy i wyrzucania nas z domu. Przepili dom. Przed osiągnięciem pełnoletności odziedziczyłam po babci mieszkanie. Dostałam je na 18. urodziny, zadłużone, i zostałam sama, bo ojciec już nie żył, a matka poszła w balet. Na początek dorosłości, po tak trudnym dzieciństwie, zamiast wsparcia, dostałam długi – opowiada.
Magda zdołała stanąć na nogi. Pracuje i od 12 lat pomaga matce finansowo. – Mama ma 2500 zł renty po ojcu. Rozwala pieniądze, nie pracuje albo podejmuje pracę tylko na chwilę, ale i tak ciągle jej brakuje. Z pracą też są problemy. Przez całe życie przepracowała może 12 miesięcy. Nie potrafi nawet sprzątać, więc również z takich prac szybko ją zwalniają – tłumaczy.
Magda próbowała zorganizować mamie pomoc. – Ma wiele problemów. Nie potrafi podać nazw leków, które przyjmuje, ani powiedzieć, na co choruje. Pomija choroby, które rzeczywiście ma, a wymienia takie, których nie ma, ale o których nazwach gdzieś usłyszała. Nie potrafi czytać, ma bardzo ograniczony zasób słownictwa. Przeczytanie pisma, które przychodzi z urzędu, jest dla niej niemożliwe – tłumaczy.
Ze względu na choroby powinna stosować lekkostrawną dietę. – Niestety potrafi tylko smażyć na smalcu albo zrobić kanapkę. Kilka miesięcy temu uczyłam kobietę, która jest zaledwie kilka lat przed emeryturą, jak zamarynować pierś z indyka w przyprawach z minimalną ilością oliwy – wyjaśnia.
„Opłaty w Krakowie pochłaniają praktycznie cały dochód”
Jak wymienia Magda, dochodzą do tego problemy z gospodarowaniem pieniędzmi i nadmierna ufność wobec obcych ludzi. – Z tymi wszystkimi problemami udałam się do psychiatry, do MOPS-u, a także na komisję orzekającą o niepełnosprawności. U psychiatry i przed komisją mama twierdzi, że bez problemu gotuje i wszystko jest u niej w porządku. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. W ten sposób otrzymała lekki stopień niepełnosprawności, który został podtrzymany również po odwołaniu – wyjaśnia.
A to w żaden sposób nie rozwiązało ich problemów.
– Psycholog puszcza jej jakieś filmiki edukacyjne, z których i tak nic nie wynosi, bo po prostu ich nie rozumie. Według MOPS-u to, że nie ma gdzie mieszkać, nie stanowi problemu, ponieważ obowiązujące tam kryterium dochodowe wynosi 1100 zł. Mama otrzymuje 2500 zł renty, więc zdecydowanie je przekracza. Tymczasem koszt wynajęcia mieszkania w Krakowie wynosi właśnie około 2500 zł, nawet za lokal o bardzo wątpliwym standardzie. W efekcie wynajmuje mieszkanie, którego opłaty pochłaniają praktycznie cały jej dochód. Uważam, że w dalszej perspektywie doprowadzi ją to ponownie do zadłużenia, którego tym razem nie spłacę – tłumaczy.
Możliwości zamieszkania gdzie indziej nie ma. – Według MOPS-u nawet na pobyt w noclegowni dla osób w kryzysie bezdomności ma zbyt wysokie dochody. Żeby ubiegać się o mieszkanie socjalne, nie może posiadać tytułu prawnego do lokalu, czyli nie może mieć aktywnej umowy najmu. Musiałaby więc przez co najmniej dwa lata czekać na rozpatrzenie wniosku. W grudniu można zapisać się na listę, która powstanie w lutym, a w kolejnym roku wnioski będą dopiero rozpatrywane. Oczywiście pierwszeństwo mają osoby najbardziej potrzebujące, czyli na przykład rodziny z dziećmi i osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności – wyjaśnia Magda.
Instytucje żyją w przekonaniu, że w takiej sytuacji matka powinna zamieszkać u niej. – Ale ja nie mam zamiaru się na to zgodzić. Mam dość życia w patologii i uważam, że utrzymywanie matki śpiącej na materacu na podłodze w kuchni wykracza poza przyjęte normy – zaznacza.
Bez pomocy
Po wielu latach pomagania matce i walki o zapewnienie jej wsparcia Magda po prostu opadła z sił. – Powiedziałam matce, która w żaden sposób nie współpracuje, że się odcinam – tłumaczy. Kiedy poinformowała matkę o swojej decyzji, ta zapowiedziała, że wystąpi o alimenty.
– Niańczyłam ją od osiemnastki. Chcę w końcu założyć rodzinę, zbudować zdolność kredytową i kupić sobie coś większego. Tymczasem już się martwię, że przez te zapowiadane alimenty nie uda mi się zrealizować tych planów – wyjaśnia. Magda ograniczyła kontakt z matką do minimum po tym, jak bezskutecznie próbowała uzyskać dla niej pomoc.
– Nigdy nie łączyła nas inna relacja niż taka, w której matka prosiła mnie o pomoc. Teraz rozmawiamy telefonicznie co kilka dni, wymieniając zaledwie kilka słów – mówi.
Magda boi się, że w przyszłości będzie musiała partycypować w kosztach utrzymania matki. – Obawiam się, że jeśli nie alimenty, to kiedy mama trafi do domu pomocy społecznej, MOPS się o mnie upomni. Boję się, że zrujnują moją przyszłość. Ciężko będzie mi udowodnić, co działo się w przeszłości, bo właściwie nikt nie widział, co rozgrywało się w naszym domu. Może znajdzie się jeden świadek, może dwóch. Nie wiem, czy uda mi się to udowodnić. Czas pokaże – dodaje.
Jej zdaniem system wymaga zmian. – Na nas, dzieciach, ciąży presja. Wszyscy płacimy składki i podatki w ramach solidarności społecznej, a nagle ktoś zostaje obciążony kosztami utrzymania dorosłego człowieka. I nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale również o obciążenie psychiczne. Moja mama na przykład całkiem niedawno przyprowadziła sobie do domu psa. To kwestia, z którą nie poradziłabym sobie nawet w przypadku jej ubezwłasnowolnienia, bo ona po prostu pójdzie i coś zrobi – wyjaśnia.
Magda chciałaby, aby jej matka mogła skorzystać z odpowiedniego wsparcia. – Chciałabym, żeby mogła skorzystać z pomocy asystenta osoby z niepełnosprawnością albo terapeuty zajęciowego. Niestety, takie wsparcie jest dostępne dopiero dla osób z co najmniej umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, który bardzo trudno uzyskać – zaznacza. Magda zwraca również uwagę na sposób, w jaki instytucje zareagowały na jej prośby o pomoc.
– Kiedy poszłam do MOPS-u z prośbą o wsparcie terapeutyczne, usłyszałam, że niestety muszę za takie rzeczy zapłacić. Natomiast kiedy moja matka poszła tam i powiedziała, że się nią nie zajmuję, panie od razu zaoferowały jej pomoc w napisaniu wniosku o alimenty. Nie ma tu żadnej sprawiedliwości – dodaje.
Na kim ciąży obowiązek alimentacyjny?
W pierwszej kolejności obowiązek alimentacyjny spoczywa na dzieciach. W określonych sytuacjach może zostać przeniesiony także na dalszych krewnych, w tym wnuki. – Każde z dzieci może zostać zobowiązane do płacenia alimentów w innej wysokości. Wszystko zależy przede wszystkim od tego, jakiej kwoty rodzic rzeczywiście potrzebuje, aby się utrzymać – wyjaśnia adwokat Aleksandra Osobińska.
Znaczenie ma również sytuacja materialna zobowiązanych. – Może być tak, że jednemu dziecku powodzi się znacznie lepiej, a drugie ledwo wiąże koniec z końcem. W takiej sytuacji to bogatszy może płacić więcej – zaznacza ekspertka.
Drugą sytuacją, w której dzieci i wnuki mogą zostać zobowiązane do wsparcia finansowego starszego członka rodziny, jest konieczność pokrycia kosztów jego pobytu w domu pomocy społecznej. Co do zasady mieszkaniec DPS ponosi opłatę w wysokości 70 proc. swojego miesięcznego dochodu. Jeżeli kwota ta nie pokrywa pełnego kosztu pobytu, do dopłaty mogą zostać zobowiązani kolejno małżonek, zstępni, czyli dzieci i wnuki, a po zstępnych MOPS może obciążyć wstępnych (czyli np. rodziców osoby umieszczonej w DPS), a dopiero później pojawia się gmina.
Obowiązują przy tym określone w przepisach warunki i kryteria dochodowe.
Patowa sytuacja? Ekspertka wyjaśnia
Zdarza się, że wezwanie do ponoszenia opłat otrzymują nawet nieletnie wnuki. W 2025 roku głośno było o sprawie ośmioletniej Wiktorii, od której łódzki MOPS chciał dokładania się do pobytu dziadka w domu pomocy społecznej. W związku z takimi przypadkami do Sejmu trafił projekt ustawy przedstawiony przez posłankę Agnieszkę Kłopotek z PSL. Zgodnie z proponowanymi zmianami małoletnie dzieci nie miałyby ponosić kosztów pobytu mieszkańca domu pomocy społecznej.
Czy można odmówić płacenia rodzicowi, który wcześniej zaniedbywał dziecko? Ekspertka podkreśla, że co do zasady obowiązek alimentacyjny może obciążać każde z dzieci. Nie oznacza to jednak, że w każdej sytuacji sąd musi zasądzić alimenty. Istnieją okoliczności, na które pozwany może się powołać, aby próbować uniknąć tego obowiązku.
– W takiej sytuacji powoływałabym się na ogólne zasady współżycia społecznego. Jeżeli rodzic nie sprawował prawidłowo opieki, nie płacił alimentów, a do tego stosował przemoc, argumentowałabym, że zasądzenie alimentów byłoby niesprawiedliwe – wyjaśnia ekspertka.
Podobne argumenty mogą mieć znaczenie w sprawach dotyczących opłat za pobyt w DPS, gdyż przepisy wprost przewidują możliwość wnioskowania o zwolnienie z całości lub części opłaty, jeśli osoba mająca być umieszczona w DPS rażąco naruszała obowiązek alimentacyjny albo inne obowiązki rodzinne względem zobowiązanego wnoszenia opłat. zaznacza adwokat.
Sądy rozpatrują takie sprawy indywidualnie. Kluczowe znaczenie mogą mieć przedstawione dowody. – Dużo zależy od materiału dowodowego. Jeżeli w dzieciństwie dochodziło na przykład do interwencji policji w miejscu zamieszkania albo zapadły wyroki dotyczące znęcania się rodzica nad dziećmi, takie informacje powinny być możliwe do udokumentowania i przedstawienia w sądzie podczas sprawy alimentacyjnej – tłumaczy ekspertka.
– Jeżeli nie uda nam się udowodnić tych okoliczności, możemy nie przekonać sądu, że istnieją szczególne powody, dla których alimenty nie powinny zostać zasądzone. Nawet jeśli osobę pozwaną stać na ich płacenie, sąd może uznać, że obowiązek powinien zostać wykonany, jeżeli nie przedstawi ona argumentów przemawiających za innym rozstrzygnięciem – wyjaśnia adwokat.
*Imię zostało zmienione na prośbę bohaterki.
Anna Korytowska


