W niedzielę 25 października odbyło się referendum, w którym mieszkańcy Częstochowy zdecydowali o przedterminowym odwołaniu ze stanowiska prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka oraz o rozwiązaniu rady miasta. Pisaliśmy w Gazeta.pl, że 97 proc. głosujących opowiedziało się za pozbawieniem Matyjaszczyka urzędu. 96,2 proc. było za odwołaniem rady.
Krzysztof Matyjaszczyk: Częstochowa odniosła wiele sukcesów
„Drogie Częstochowianki, drodzy Częstochowianie! Zakończyła się kampania referendalna pełna oszczerstw i mowy nienawiści. Jej wynik przyjąłem z szacunkiem dla demokracji i decyzji mieszkanek i mieszkańców” – napisał Matyjaszczyk w poniedziałek na Facebooku.
„Przez szesnaście lat dawałem z siebie wszystko, pracując dla naszego miasta. W tym czasie Częstochowa odniosła wiele sukcesów, których nikt nam nie odbierze ani nie przekreśli. Oczywiście zdarzały się również błędy. Z każdego starałem się jednak wyciągać wnioski i nie popełniać go ponownie” – podkreślił.
„Na rzetelną ocenę mojej prezydentury przyjdzie czas, gdy opadną emocje i będzie można spokojnie spojrzeć na dorobek ostatnich lat. Jestem przekonany, że taki bilans pokaże znacznie więcej osiągnięć niż niepowodzeń. W ostatnim czasie usłyszeliście wiele kłamstw wymierzonych we mnie. Moi najbliżsi również doświadczyli niewyobrażalnej fali hejtu. Czas pokaże, jak wielka to była manipulacja. Krok po kroku będę dochodził prawdy, wierząc, że wraz z nią przyjdzie również sprawiedliwość. Każdej i każdemu z Was z osobna, a także Wam wszystkim razem, z całego serca dziękuję za szesnaście wspólnych lat” – napisał Matyjaszczyk.
Zarzuty korupcyjne dla Matyjaszczyka
Krzysztof Matyjaszczyk od ośmiu miesięcy nie mógł pełnić funkcji prezydenta Częstochowy, wchodzić do urzędu miasta ani kontaktować się z pracownikami ze względu na sankcje prokuratorskie. Jego obowiązki pełnił I zastępca Zdzisław Wolski. W lutym Matyjaszczyka zatrzymało Centralne Biuro Antykorupcyjne. Prokuratura przedstawiła mu zarzut przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w zamian za zmiany w budżecie miasta, które pozwalały na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców, a także przyjęcie od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.
Inicjatorzy referendum ws. odwołania Matyjaszczyka wskazywali też na nepotyzm w urzędzie miasta i spółkach komunalnych, zadłużenie Częstochowy i brak kluczowych inwestycji. Matyjaszczyk twierdzi, że padł ofiarą pomówień. Od czerwca nie wypowiadał się publicznie. Do czasu wyjaśnienia sprawy władze Nowej Lewicy zawiesiły go w prawach członka partii.


