
-
Donald Tusk przyjął strategię przeczekania wobec reform w ochronie zdrowia, tworząc sobie polityczną „poduszkę bezpieczeństwa” przed nadchodzącymi wyborami.
-
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła pakiet zmian obejmujący m.in. kontrolę nad płacami, przejrzystość konkursów i nowe zasady zatrudniania lekarzy.
-
W planowanych reformach zapowiedziano wprowadzenie Centralnej e-Rejestracji, Centralnej e-Kolejki, kar finansowych dla podmiotów naruszających zbiorowe prawa pacjentów oraz dalsze zmiany organizacyjne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dymisji nie ma. Zamiast odejść z rządu, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła pakiet zmian w ochronie zdrowia. Wcześniej Donald Tusk zapowiadał, że jeśli do 7 lipca nie otrzyma rekomendacji reform, podejmie decyzje personalne.
Sobierańska-Grenda swoje propozycje przedstawiła na konferencji wspólnie z prezesem NFZ i Rzecznikiem Praw Pacjenta. – Na pewno deklaracja mająca uspokoić społeczeństwo byłaby silniejsza, gdyby na tej konferencji obok pani minister stał także sam premier – mówi Interii Adam Traczyk, dyrektor More in Common Polska, organizacji prowadzącej badania socjologiczne.
– Premier zdecydował się na ekspercki, technokratyczny model kierowania Ministerstwem Zdrowia. Te rolę ma wypełniać pani minister i nie jest to osoba o silnym zapleczu politycznym – tłumaczy dalej Traczyk.
– Premier nie chce tego brać na siebie – dodaje prof. Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Będzie obserwował. Jeśli reformy będą wdrażane sprawnie, premier się podpisze. Natomiast jeżeli nie będą, to dymisja jest jednak prawdopodobna. Premier będzie musiał zareagować. A może zareagować najprościej i najbardziej spektakularnie, czyli właśnie dymisją – ocenia nasz rozmówca.
Dymisji minister nie ma. Donald Tusk chce być „jak szeryf”
Traczyk jest podobnego zdania. Wskazuje ponadto, że temat ochrony zdrowia ma szansę stać się jednym z dominujących wątków w przyszłorocznej kampanii wyborczej.
– Jednocześnie żaden polityk, żaden rząd na reformach służby zdrowia nie zyskał. Premier tworzy sobie „poduszkę bezpieczeństwa” w tym temacie, która pozwoli na bardziej zdecydowane kroki w przyszłości – wskazuje dyrektor More in Common Polska.
Sama Sobierańska-Grenda na konferencji powiedziała, że „ma kontrakt z premierem i zgodnie z nim kontynuuje pracę”
– Rozumiem, że pani minister ciągle ma poparcie premiera, ale to nie znaczy, że gdy będzie niezadowolony z wyników zmian, to pani minister nie zdymisjonuje. Będzie pozycjonował się w roli szeryfa, który niezadowolony z efektów zapowiedzianych reform interweniuje już w osobisty sposób. Tusk zachował się sprytnie, bo pozostawia sobie wachlarz politycznych rozwiązań i możliwości w tej sprawie – uważa Traczyk.
Premier będzie pozycjonował się w roli szeryfa, który niezadowolony z efektów zapowiedzianych reform interweniuje już w osobisty sposób
Jednocześnie Bartłomiej Biskup podkreśla, że sytuacja z ochroną zdrowia nie jest uspokojona w oczach społeczeństwa. – Pojawia się naturalne pytanie, co w zakresie reform pani minister robiła wcześniej – wskazuje.
Sobierańska-Grenda na konferencji stwierdziła, że w 11 miesięcy przygotowano 300 aktów prawnych, z których część już jest wdrażana. – Jeżeli tak to tłumaczy, nie wiem, czy to będzie bardzo wiarygodne. Sytuację mogą uspokoić akty prawne, które dopiero będą uchwalone. Zapowiedź to krok w tym kierunku, ale nie uspokaja sytuacji. Pewnie dlatego też premiera na konferencji nie było – podkreśla prof. Biskup.
Traczyk dodaje, że strategia szefa rządu jest kalkulacją. – Spojrzał w sondaże. Zobaczył, że słupki sondażowe dla Koalicji Obywatelskiej tylko delikatnie drgnęły w dół, nie są to spadki dramatyczne. Musi też brać pod uwagę, że mamy okres wakacyjny i Polacy nie śledzą polityki aż tak na bieżąco. Premier podjął próbę przeczekania sytuacji i chce zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie – mówi Interii.
Pakiet zmian w ochronie zdrowia. Zapowiedź Sobierańskiej-Grendy
W ramach przygotowanych zmian minister zdrowia wskazała większą kontrolę nad płacami. Resort chce wdrożyć maksymalne poziomy wydatków szpitali na wynagrodzenia oraz maksymalną stawkę godzinową na poziomie 240 zł brutto.
System ochrony zdrowia ma też być bardziej przejrzysty. Jawne będą wyniki konkursów, ministerstwo zapowiada też zakaz zawierania umów placówek medycznych ze spółkami lekarzy oraz raportowanie rzeczywistych grafików. Ponadto jeśli lekarz będzie chciał pracować w kilku miejscach, będzie musiał otrzymać zgodę „wiodącego pracodawcy”.
W ramach Centralnej e-Rejestracji do końca 2027 roku dostępnych ma być 39 specjalizacji. Powstanie też Centralna e-Kolejka zapisów na zbiegi planowe, w których pacjenci będą mogli wybrać szpital. Narzędzie ma być gotowe przed końcem 2026 roku.
Zmiany obejmą też organizację opieki zdrowotnej, a resort planuje rozprawić się z „salonikami” i nadużyciami w dostępie do leczenia. Za naruszenie zbiorowych praw pacjentów podmiotom medycznym będzie groziła kara do miliona złotych.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
„Nawet u Tuska to coś kompletnie nowego”. Wielkie emocje wokół reformy zdrowia
-
Nie trzeba czekać jesieni. To już się zaczęło. Lekarze potwierdzają













