
Kto oglądał mecz Marty Kostiuk z Igą Świątek podczas IV rundy na kortach im. Rolanda Garrosa, ten dobrze wiedział, o jakim potencjale w kontekście Ukrainki mowa. Tenisistka gra obecnie swój najlepszy tenis w karierze, a wraz z polską trenerką Sandrą Zaniewską, stworzyły świetnie uzupełniający się duet.
Jak się jednak miało okazać, w czwartkowym (tj. 4 czerwca) półfinale Kostiuk nie miała jednak niemal nic do powiedzenia. Mirra Andriejewa, rosyjski diament, pokazała, jak należy rozgrywać półfinały. Choć sama tenisistka z Rosji dzięki wygranej z Ukrainką, zanotowała swój pierwszy finał Wielkiego Szlema w karierze.
Roland Garros 2026: Mirra Andriejewa w finale. Koszmar Marty Kostiuk!
Mecz dla obu tenisistek miał ogromną stawkę. Po rozstrzygnięciach ćwierćfinałów w Paryżu stało się bowiem jasne, że w finale o tytuł RG 2026 zagra debiutantka na tym poziomie. Kostiuk, po niedawnej wygranej w turnieju w Madrycie (WTA 1000), złapała wiatr w żagle. Wydawało się, że będzie chciała pójść za ciosem, dokonując rzeczy wielkich na paryskiej mączce.
Dodajmy, że w stolicy Hiszpanii Ukrainka wygrała w grze o tytuł… właśnie z Andriejewą. Rosjanka postanowiła jednak zrewanżować się swojej niedawnej przeciwniczce. Choć Andriejewa ma dopiero 19 lat, wykazała się dużo większą dojrzałością od rocznikowo pięć lat starszej Ukrainki. Widać to było zarówno po zachowaniach, jak i samej grze obu zawodniczek.
Mecz właściwie nie miał bowiem żadnej większej historii. Pierwsza partia? Przegrana 1:6 przez Kostiuk. Ukrainka wyglądała zupełnie inaczej pod względem sportowym, aniżeli w starciach ze Świątek, czy ćwierćfinałowej batalii z Eliną Switoliną.
Kostiuk grała inny tenis, aniżeli ten, który dawał jej sukcesy w ostatnich tygodniach. W końcu Ukrainka do meczu z Andriejewą podchodziła mając na koncie serię aż 17 wygranych spotkań z rzędu. Swoją serię zaczynając właściwie na starcie sezonu na kortach ziemnych, jeszcze w Gliwicach, podczas wygranego starcia Polska – Ukraina w ramach Billie Jean King Cup.
Andriejewa tylko momentami pozwoliła rywalce na złapanie odpowiedniego rytmu. Rosjanka konsekwentnie układała swoją grę, dzięki czemu zapewniła sobie sukces. Warto podkreślić zwłaszcza świetną dyspozycję nastolatki przy swoim serwisie. Przed półfinałem Andriejewa tylko sześć razy dała się przełamać rywalkom w RG 2026.
Co ciekawe, Rosjanka miała piłkę na 5:1 w drugim secie, ale nie wykorzystała okazji, co napędziło nieco Kostiuk. Ukrainka przełamała wspomniany serwis rywalki, wygrywając gema numer siedem do zera, na 3:4. Cóż jednak z tego, skoro chwilę później Kostiuk ponownie popełniła kilka błędów, z których tym razem skorzystała Rosjanka. Przełamanie powrotne (3:5) i… było po wszystkim. Z ostatecznym 6:3 i 2:0 w meczu dla Andriejewej.
Warto dodać, że Kostiuk wielokrotnie głośno mówiła o trwającej wojnie w Ukrainie oraz Rosji, jako kraju, który jest agresorem. Tenisistka pochodzi z Kijowa i starcie akurat z Rosjanką, miało być dla niej dodatkową dawką emocji. Kto wie, być może za dużą, zbierając wszystko całościowo razem.
Tym razem to Andriejewa mogła na koniec spotkania triumfować, rewanżując się za porażkę w Madrycie. I zasłużenie to nastolatka zagra o swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze.
Dodajmy, że w drugim półfinale singla kobiet Maja Chwalińska zmierzy się z Dianą Sznajder. Czyli kolejną reprezentantką Rosji.












