Szef resortu energii Miłosz Motyka był gościem stacji RMF FM. Komentował między innymi problemy europejskich sieci elektrycznych wynikające z upałów. Prowadzący rozmowę Tomasz Terlikowski zapytał polityka Polskiego Stronnictwa Ludowego, czy tegoroczną falę ciepła wytrzyma nasza energetyka.
– W Polsce ze względów środowiskowych część elektrowni ograniczyła swoje prace. Nie ma to natomiast żadnego wpływu na bezpieczeństwo energetyczne – odpowiedział Miłosz Motyka. Dopytywany o to, czy grożą nam blackouty, dodał: – Blackout jest zjawiskiem nieprzewidzianym przez operatora. który robi wszystko, by go uniknąć.
Motyka: Struktura polskiej energetyki jest inna niż na Węgrzech
– Pod kątem wody mamy sytuację najtrudniejszą w historii. I to nie tylko, jeśli chodzi o Polskę, nie tylko jeżeli chodzi o chłodzenie jednostek wytwórczych (urządzeń do produkcji energii – red.), ale też w kwestii niskiego stanu wód – powiedział minister energii.
– Nasza sytuacja energetyczna jest o tyle inna, że mamy więcej rozproszonych źródeł. W takich momentach jak dzisiaj bardzo pomaga fotowoltaika czy odnawialne źródła energii. Bardzo tego brakuje takim państwom jak Serbia czy Węgry.
Motyka przypomniał też, że polska energetyka ma inną strukturę i nie jest zależna od jednej elektrowni, jak to ma miejsce na przykład na Węgrzech. I choć są w Polsce elektrownie, które musiały ograniczyć pracę – jak w Kozienicach i Połańcu – nie stanowi to zagrożenia dla bezpieczeństwa systemu energetycznego.
Minister zaznaczył, że obecnie Polska ma nadwyżkę produkcji energii i Polakom nie grożą przerwy w jej dostawie. W czasie, gdy Budapeszt rozważa wyłączenie elektrowni jądrowej, Polska eksportuje energię.
Szef resortu energii podkreślił, że zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego m. in. podczas upałów, służy opłata mocowa, którą widnieje na rachunkach za energię.
Ekstremalne upały uderzą w Polskę. Będzie nawet 40 stopni
Przekaz ministra ma szczególne znaczenie w dniach, gdy Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed upałem dla niemal całego kraju. Temperatury będą utrzymywać się w przedziale od 29 st. C na północnym wschodzie, przez około 36 st. C w centrum, do nawet 40 st. C na południowym wschodzie.
Dla Polski to druga w tym roku fala upału, czyli co najmniej trzy dni z rzędu z temperaturami od 30 st. C wzwyż. Podczas pierwszej – na przełomie czerwca i lipca – stacja IMGW w Słubicach zarejestrowała rekordowe 40,5 st. C.
Dla mieszkańców Europy Zachodniej to piąta fala upału. Pierwsza przyszła do nich już w maju, ostatnim miesiącu meteorologicznej wiosny. Już wtedy w wielu miejscach Europy, m.in. w Londynie, padły rekordy temperatury.














