
Decyzja Karola Nawrockiego ma związek z nadaniem w środę przez Wołodymyra Zełenskiego jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. Jak mówił, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Nawrocki: Oceniam decyzję Zełenskiego bardzo krytycznie
Polski prezydent powiedział w piątek, że bardzo krytycznie ocenia decyzję prezydenta Ukrainy. – Dostarczył tym najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie – podkreślił.
Ponadto poinformował, że zaproponował, by jednym z punktów posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego 8 czerwca było odebranie orderu Zełenskiemu.
– To też dowód na to, że ci, którzy mówili, że Ukraina powinna wchodzić bez żadnych oczekiwań do Unii Europejskiej, bardzo się mylili. Prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym, gloryfikowania bandytów, morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii, nie jest gotowa, aby być częścią rodziny europejskiej – stwierdził i dodał, że „tak nie buduje się relacje między narodami”.
– Ta nierozsądna, nierozważna, mam nadzieję, że nieintencjonalna decyzja Zełenskiego sprawia, że emocje w Polsce wobec jego polityki są bardzo krytyczne – stwierdził Nawrocki i dodał, że „jest oburzony”.
MSZ wydało komunikat
Do sprawy odniósł się także rzecznik MSZ Maciej Wewiór. „Jednoznacznie negatywnie oceniamy nadanie ukraińskiej jednostce imienia 'Bohaterów UPA'” – napisał. Podkreślił, że decyzja ta „rani pamięć o ofiarach tej organizacji” i uderza w dialog między naszymi narodami. „Może być wykorzystana przez propagandę Rosji, która chce nas podzielić i podważyć wsparcie dla broniącej się Ukrainy. Kwestię tę podnosimy w rozmowach z partnerami z Ukrainy” – wskazał Wewiór.
W rozmowie z PAP rzecznik przekazał, że wiceminister resortu Marcin Bosacki rozmawiał w czwartek z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem. Wiceszef MSZ „przedstawił nasze rozczarowane taką decyzją prezydenta Ukrainy, żeby tak nazwać jednostkę”.
Szef MSWiA w porannym wywiadzie w RMF FM powiedział, że „to zła decyzja prezydenta Ukrainy, ale nie chciałby po niej histerycznych reakcji, bo najważniejsze jest pokonanie rosyjskiego imperializmu”.
Ambasada RP w Kijowie o komunikacie wysłanym „Faktowi” przekazała, że „strona ukraińska została poinformowana kanałami nieoficjalnymi, że takie działania spotkają się z negatywną reakcją polskiego społeczeństwa”. Jednocześnie dodano między innymi, że każdy kraj ma prawo wybierać swoich bohaterów. „Nie jesteśmy od tego, aby narzucać komukolwiek interpretację historii ani decydować, jak inni mają postrzegać swoją przeszłość” – podkreślono.
Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA
Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dla Ukraińców UPA pozostaje przede wszystkim symbolem walki z sowiecką okupacją – ze względu na powojenny ruch oporu wobec ZSRR organizacja jest tam powszechnie uznawana za formację antysowiecką, nie zaś antypolską.
Według historyków w lipcu 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy.
Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)- B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.












