Karol Nawrocki w czwartek 6 sierpnia wygłosił przed Pałacem Prezydenckim przemówienie z okazji rocznicy objęcia urzędu, a tym samym złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym. Jednym z tematów były relacje Polski z Ukrainą.
– Interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski. To oczywiste. Taka jest strategia państwa polskiego. Niech mordują tam sowietów, którzy ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie – powiedział Nawrocki.
Zacharowa nazwała Nawrockiego „rusofobem”
Słowa polskiego prezydenta oburzyły rzeczniczkę rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marię Zacharową, która we wpisie na Telegramie oceniła, że użycie słowa „Moskal” świadczy o tym, że polski prezydent „posługuje się językiem nienawiści”. Warto zaznaczyć, że to – co prawda pejoratywne – słowo było – jak podaje „Wielki Słownik Języka Polskiego” – stosowane w odniesieniu do obywateli Związku Radzieckiego, do którego sama Zacharowa nawiązała we wspomnianym wpisie. Twierdziła w nim, że „współczesna Polska zawdzięcza swoje istnienie w obecnych granicach Sowietom i osobiście towarzyszowi Stalinowi”.
Rosja nadal nawiązuje bowiem do czasów ZSRR, które odegrało rolę w pokonaniu III Rzeszy. Wcześniej te kraje współpracowały jednak na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, w konsekwencji, którego 17 września 1939 roku Armia Czerwona wkroczyła do Polski, rozpoczynając okupację – podał Instytut Pamięci Narodowej.
Zacharowa stwierdziła u Nawrockiego również „kliniczną rusofobię”. O tym, że jest to element kremlowskiej strategii, pisali już w 2015 roku analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich, dr Jolanta Darczewska i Piotr Żochowski. Eksperci wskazali, że rosyjscy politycy stosowali to pojęcie w odpowiedzi na zachodnią krytykę działań Rosji w Ukrainie. W 2014 roku Moskwa dokonała bowiem aneksji Krymu. Atak na domniemanego rusofoba jest z kolei formą „uodporniania własnego społeczeństwa przed zwątpieniem w politykę Kremla”.
Radziecki utwór w polskim muzeum
Zdaniem rosyjskiej rzeczniczki „Nawrocki zasłynął jeszcze jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, kiedy zareagował panicznie na wykonanie przez polskich muzyków radzieckiej piosenki 'Ciemna noc’ w tej placówce”. Zacharowa nawiązała w ten sposób do zdarzenia, do którego doszło podczas Nocy Muzeów w 2019 roku. Nawrocki nakazał wówczas muzykom, aby przestali wykonywać wspomniany utwór.
Placówka w oświadczeniu wyjaśniła, że „przyczyną reakcji [ówczesnego – red.] dyrektora Nawrockiego był jednoznacznie propagandowy charakter utworu 'Tiomnaja nocz’, powstałego w 1943 r. na potrzeby propagandowej produkcji sowieckiej filmografii pt. 'Dwaj żołnierze'”.
„Utwór ten w bałamutny sposób przedstawia rozmyślania sowieckiego żołnierza, który tęskni za pozostawioną w domu kobietą, ocierającą łzy nad łóżeczkiem (wspólnego być może) dziecka. Jest to przykład tworzenia legendy romantycznego krasnoarmiejca, który walczy za Kraj Rad, a tęskni do domu. Aż chce się zapytać, czy nostalgia ta odbywa się przed, po czy w przerwie w mordowaniu, rabunku i gwałceniu kobiet (oraz często dzieci) masowo praktykowanych przez 'romantycznych’ Sowietów w drodze na Berlin przez tereny zamieszkałe przez Polaków” – napisało Muzeum II Wojny Światowej w 2019 roku.
Polsko-rosyjskie relacje
„Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. To była kiedyś granica obopólnie korzystnej współpracy, która dzięki staraniom rodzin Nawrockich i Sikorskich została całkowicie zatarta” – napisała Zacharowa, czym nawiązała do obwodu królewieckiego. Relacje polsko-rosyjskie kształtuje jednak przede wszystkim polityka obu państw. Rosyjska wzbudziła na świecie niepokój i w wielu wypadkach sprzeciw wobec imperialistycznych ambicji Władimira Putina, których przykładem jest wojna w Ukrainie.
Słowa Macrona oburzyły Zacharową
Zacharowa w ostatnich dniach skrytykowała też francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, który w środę potępił rosyjskie ataki na cywilów w Kijowie oraz zapowiedział, że „Rosja musi zapłacić cenę za swoją agresję i odpowiedzieć za swoje zbrodnie”.
„Unia Europejska i jej partnerzy będą kontynuować zwiększanie presji na Rosję, w szczególności poprzez nowe sankcje, jednocześnie wzmacniając wsparcie wojskowe dla Ukrainy, aby mogła się bronić i chronić swoją ludności” – napisał Macron w serwisie X.
Zdaniem Zacharowej francuski prezydent wydał w ten sposób „rozkazy ataków terrorystycznych na ludność cywilną”. – Francja musi zdawać sobie sprawę, że jej przywódcy są osobiście zaangażowani w działania terrorystyczne przeciwko kobietom i dzieciom – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ w rozmowie z dziennikiem „Komsomolskaja Prawda”.


