-
Nietypowo jasne, srebrne futro niedźwiedzicy w Tatrach Zachodnich to bardzo rzadkie zjawisko, które nie oznacza przynależności do innego gatunku.
-
Jasna samica niedźwiedzia, nazwana Księżniczką, stała się obiektem zainteresowania przyrodników i filmowców po tym, jak została sfotografowana przez Erika Baláža.
-
W Tatrach Zachodnich obserwuje się spadek liczby niedźwiedzi brunatnych, a ich populacja jest zagrożona przez odstrzały oraz działania kłusowników.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jasne futro wyróżnia wyjątkową niedźwiedzicę z Tatr na tle innych niedźwiedzi brunatnych. Nazwana przez słowackich przyrodników i media „Księżniczką”, zwróciła na siebie uwagę kilka lat temu, otwiera się w nowym oknie.
Jej tropem ruszyli teraz filmowcy, żeby znów ją zaobserwować. Wyprawa w głąb Tatr Zachodnich przyniosła nie tylko niezwykłe obserwacje, lecz także pytania o tożsamość drapieżników, ich zachowanie i przede wszystkim przyszłość niedźwiedzi w słowackich górach. W Tatrach bowiem masowo niedźwiedzie brunatne są zabijane.
Pierwsza obserwacja wyjątkowej samicy
Najpierw Księżniczkę sfotografował ekolog Erik Baláž. To właśnie zdjęcie jasnej niedźwiedzicy stało się inspiracją do poszukiwań filmowców. Przed laty bezskutecznie poszukiwali też białej kozicy w Niżnych Tatrach.
Niedźwiedzie brunatne mogą mieć bardzo różne umaszczenie – od niemal czarnego, przez ciemnobrązowe i rude, aż po znacznie jaśniejsze odcienie. Tak jasne, blond futro, jakie ma Księżniczka, należy jednak do rzadkości.
„Są osobniki niemal czarne, brązowe, jaśniejsze, ale taki blond zdarza się może raz na sto” – wyjaśnia ekspert zajmujący się niedźwiedziami, Erik Baláž, który zdjęciem srebrzystej niedźwiedzicy podzielił się w mediach społecznościowych.
Niedźwiedzie na Słowacji mają wielki problem
Ponowna obserwacja Księżniczki zwróciła uwagę nie tylko na niezwykłe ubarwienie zwierzęcia, lecz także na sytuację niedźwiedzi w słowackich górach. Według eksperta ich populacja w wysokich partiach gór jest dziś mniejsza niż dawniej.
W samym regionie Liptowa w 2026 r. zastrzelono już dziesiątki niedźwiedzi. Odstrzał, prowadzony w ramach działań zarządzania populacją, od lat budzi kontrowersje. Pojawiają się również obawy dotyczące nielegalnego zabijania zwierząt. Niedawno poćwiartowane zwłoki zwierzęcia wieziono przez miasto na odkrytej przyczepie. Informowały o tym słowackie media.
W górach czają się też kłusownicy. Ekolodzy uważają, że likwidacja niedźwiedzi w kraju jest silnie związana z polityką, a władze kreują drapieżnika na krwiożerczą bestię.
Słowacki oddział Greenpeace alarmuje od dawna, że słowackie ministerstwo środowiska od dawna ignoruje apele organizacji pozarządowych i naukowców dotyczące odstrzału niedźwiedzi.












