
Podczas jednego z badań lekarze wykryli u Netanjahu „malutką plamkę, mniejszą niż centymetr”. Okazało się, że jest to bardzo wczesny etap złośliwego guza, bez rozprzestrzeniania się czy przerzutów.
„Lekarze powiedzieli mi, że to bardzo powszechne u osób w moim wieku i że istnieją dwie możliwości: Pierwsza: nie trzeba tego leczyć, można pozostać tylko pod obserwacją. Można z tym żyć, i wielu tak robi. I druga: przejść leczenie i usunąć problem. Już mnie znacie. Kiedy przekazują mi informacje o potencjalnym zagrożeniu, chcę się tym zająć natychmiast. To dotyczy zarówno poziomu narodowego, jak i osobistego. I tak właśnie zrobiłem” – napisał na platformie X 76-letnie premier Izraela.
Netanjahu: Nie chciałem, by Iran wykorzystał informację o mojej chorobie
Dlatego półtora roku temu Netanjahu przeszedł udaną operację powiększonej prostaty i od tamtej pory jest pod regularną opieką medyczną „Uczestniczyłem w kilku krótkich sesjach, przeczytałem książkę i kontynuowałem pracę. Plamka zniknęła całkowicie. Błogosławiony niech będzie Pan, pokonałem i to” – podkreślił szef rządu Izraela.
Jak dodał, obecnie jest zdrowy i w „doskonałej kondycji fizycznej”. Zwrócił się też do obywateli Izraela, by dbali o swoje zdrowie, badali się oraz słuchali zaleceń lekarzy. Netanjahu przeszedł operację w Hadassah Medical Center w Jerozolimie.
Premier Izraela napisał również, że celowo opóźnił publikację swojego dorocznego raportu medycznego o dwa miesiące, ponieważ nie chciał, by informacja o jego nowotworze została ujawniona w szczytowym momencie wojny na Bliskim Wschodzie.
Redagowała Kamila Cieślik











