
W marcu br. minęło osiem lat od wprowadzenia ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. W początkowym okresie – od marca do grudnia 2018 roku – sklepy były otwarte w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, w 2019 roku już tylko w ostatnią. W latach 2020-2024 obowiązywało siedem niedziel handlowych w roku. Mowa o ostatniej niedzieli stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także niedzieli przed Wielkanocą i dwóch niedzielach poprzedzających święta Bożego Narodzenia. W roku ubiegłym nastąpiła zmiana, która zakłada wprowadzenie dodatkowej niedzieli handlowej na początku grudnia.
Dziś niedziela handlowa. Kolejna za dwa miesiące
To oznacza, że w niedzielę 26 kwietnia przypada niedziela handlowa, dzięki czemu Polacy będą mogli dokonać zakupów przed zbliżającym się długim weekendem majowym. Na kolejną niedzielę handlową będziemy musieli poczekać dwa miesiące, przypadać ona będzie 28 czerwca.
Od dłuższego czasu trwają dyskusje dotyczące wprowadzenia zmian w ustawie o zakazie handlu w ostatnim dniu tygodnia. Od niemal dwóch lat w Sejmie znajduje się projekt firmowany przez posła Ryszarda Petru, który przewiduje m.in. powrót do rozwiązania z pierwszego okresu funkcjonowania ustawy, czyli funkcjonowania dwóch niedziel handlowych w miesiącu. Utknął on jednak w sejmowych komisjach i na razie na przełom się nie zanosi.
W ostatnim czasie głośno było o propozycji ministry rozwoju i polityki regionalnej, a zarazem szefowej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. W wywiadzie dla „Faktu” zaproponowała, by praca w ostatnim dniu tygodnia była dobrowolna – dla chętnych pracowników i z wyższym wynagrodzeniem.
Pomysł ten skrytykowali związkowcy. — Pracownicy handlu mają wiele obowiązków, często po trzy osoby na zmianie muszą obsłużyć cały sklep, robiąc pracę za trzech. Jeden dzień wolny w tygodniu to minimum, by mogli odpocząć. Absolutnie nie zgodzą się na niedziele handlowe, nawet jeśli miałaby obowiązywać dobrowolność — powiedziała Gabriela Kaim z NSZZ Solidarność.
— To, że pani minister mówi, że będzie zagwarantowane, iż pracownicy przyjdą z wyboru — kto w to uwierzy? Nawet przed świętami ludzie są zaniepokojeni, bo nie wiedzą, czy pracodawca nie przedłuży godzin pracy. To nie jest straż pożarna ani energetyka, aby ciągle coś musiało być otwarte. Handlowe niedziele? Nie, koniec. Nie dopuścimy do tego — dodała.











