Marta Roels: W swojej książce „Dwie drogi do dobrobytu. Europa kontra Chiny” zauważa Pan, że około XI wieku Państwo Środka należało do najbogatszych i najbardziej rozwiniętych cywilizacji świata, podczas gdy Stary Kontynent był biedny, rozdrobniony i znacznie mniej rozwinięty. A jednak to Zachód został kolebką nowoczesnej demokracji, kapitalizmu i rewolucji przemysłowej. Dlaczego tak się stało?
Joel Mokyr: To jedno z największych pytań historii globalnej i oczywiście nie jesteśmy pierwszymi, którzy próbują na nie odpowiedzieć. Jeśli spojrzymy na świat około roku 1000, przewaga Chin jest wyraźna. Były bogatsze, bardziej piśmienne oraz znacznie bardziej rozwinięte naukowo i intelektualnie. Europa była wówczas biednym, słabo wykształconym regionem, w którym ogromna część ludności pracowała na roli i żyła blisko granicy biologicznego przetrwania.
Chiny miały rozwiniętą administrację i sprawne państwo, które dostarczało dobra publiczne, między innymi realizując przedsięwzięcia hydrotechniczne. W Europie władza polityczna była znacznie bardziej rozdrobniona i dużo energii poświęcano konfliktom pomiędzy władcami. Z czasem sytuacja zaczęła się jednak odwracać. Chiny stopniowo traciły dynamikę, natomiast w Europie rozwijały się rynki, rosła alfabetyzacja i poprawiała się technologia. Już w XV wieku w dużej części Europy widoczny był wyraźny postęp pod wieloma względami.
Następnie Europejczycy zaczęli docierać drogą morską do Indii, Chin i Nowego Świata. Rozwinęli nowoczesną naukę – od Kopernika, przez Galileusza i Kartezjusza, po Newtona – a równolegle ulepszali techniki obróbki żelaza, budowy statków czy produkcji tekstyliów. Wiele z tych zmian zaczęło się przed 1750 rokiem, a rewolucja przemysłowa w Wielkiej Brytanii nadała im później ogromne przyspieszenie.
Jednym z wyjaśnień jest polityczne rozdrobnienie Europy. Od końca XIII wieku Chiny były w zasadzie jednym zjednoczonym państwem i nie musiały stale konkurować z równorzędnymi sąsiadami. Europa składała się natomiast z wielu państw, które nieustannie rywalizowały, także militarnie. Było to oczywiście bardzo kosztowne i prowadziło do wojen, ale zarazem tworzyło silne bodźce do rozwoju. Lepsze działa, okręty, muszkiety czy sprawniejszy system finansowania armii przekładały się na przewagę polityczną. Państwa, które nie nadążały, narażały się na osłabienie lub podbój. Dobrym przykładem jest Piotr Wielki, który osobiście pojechał do Europy Zachodniej, by uczyć się budowy okrętów i nowoczesnej produkcji, ponieważ rozumiał, że Rosja musi nadrobić dystans technologiczny.













