Wybory parlamentarne w Izraelu odbyły się we wtorek, 27 października 2026 roku. Choć głosowanie przyciągnęło rekordową od dziesięcioleci liczbę wyborców, częściowe dane po przeliczeniu ponad 85 procent głosów wskazują na całkowity paraliż polityczny. Żaden z dwóch głównych obozów nie zdołał uzyskać wymaganej większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie.
Blok rządzący pod wodzą Benjamina Netanjahu oraz obóz jego głównego rywala, byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota, mogą liczyć na około 50 miejsc każdy. Wynik ten oznacza, że utworzenie stabilnego rządu bez szerokich kompromisów graniczy z cudem.
Likud mówi o fałszerstwach, Szin Bet uspokaja
Na nierozstrzygnięty rezultat wyborczy natychmiast zareagowało ugrupowanie obecnego premiera. Likud wydał oświadczenie, w którym zarzucił przeciwnikom dopuszczenie się nieprawidłowości w rejonach zamieszkanych przez ludność arabską.
„Partia Likud przekazuje policji, Szin Betowi oraz Centralnej Komisji Wyborczej setki zeznań i dowodów dotyczących kradzieży wyborów w wielu arabskich lokalach wyborczych – tysiące kopert z gotówką i kartami do głosowania na partię Ra’am, groźby i przemoc wobec członków komisji obwodowych, wielokrotne głosowanie za zasłoną, głosowanie z wykorzystaniem podwójnej tożsamości, rozbieżności między liczbą kopert a liczbą wyborców, użycie niedozwolonego oprogramowania do mobilizacji wyborców i inne” – napisał Netanjahu na X.
Jak dodał Likud, „to poważny cios w izraelską demokrację oraz prawa wyborcze obywateli Izraela”. Według Netanjahu „organy ścigania muszą zadziałać żelazną ręką i w sposób natychmiastowy”.
Likud nie przedstawił jednak dotąd publicznie dowodów na potwierdzenie tych twierdzeń. Szef Szin Bet, czyli izraelskiej służby bezpieczeństwa, Dawid Zini zapewnił w oficjalnym wtorkowym komunikacie, że proces wyborczy przebiegał prawidłowo, a sporadyczne próby zakłóceń były natychmiast neutralizowane przez służby.
Wielki sukces i mobilizacja partii arabskich
Partie arabskie zanotowały wysokie poparcie wyborców i wprowadzą do Knesetu prawdopodobnie 17 posłów. Izraelskie media piszą o bezprecedensowej sytuacji na scenie politycznej.
– Arabowie są największą niespodzianką tych wyborów. Udowodnili, że są bardzo silnym graczem i że wszystkie strony muszą brać ich pod uwagę. Jednak obecnie jakiekolwiek relacje polityczne z nimi wydają się bardzo problematyczne. Oczywiście dla Netanjahu, który trzyma się polityki niewspółpracowania z Arabami i nieopierania się na ich poparciu, ale także dla Eisenkota, który obiecywał to samo – ocenia w rozmowie z portalem Gazeta.pl Michael Milstein, politolog z Uniwersytetu w Tel Awiwie i były pułkownik wywiadu wojskowego Izraela.
Choć połączenie sił opozycji z partiami arabskimi pozwoliłoby stworzyć większość, taka współpraca jest politycznym tabu. Partie reprezentujące palestyńską mniejszość Izraela spotykają się z głęboką nieufnością większości żydowskiej sceny politycznej.
Apel prezydenta. Hercog wskaże kandydata na premiera po rozmowach
Wobec braku bezwzględnej większości po obu stronach sceny politycznej kluczowa rola przypada prezydentowi Izraela. Icchak Hercog poinformował, że po odebraniu oficjalnych wyników przeprowadzi konsultacje ze wszystkimi ugrupowaniami, po czym powierzy misję utworzenia gabinetu politykowi o największych zdolnościach koalicyjnych.
– Wczorajsze wybory były imponujące. Po raz pierwszy od dziesięcioleci frekwencja była ogromna. To powód do dumy dla izraelskiego społeczeństwa. Musimy zrobić wszystko, zwłaszcza po wczorajszym dniu, by uniknąć kolejnych wyborów. Oczekuję więc, że wszyscy, którzy tu przyjdą, będą mieli otwarte umysły – zaapelował w środę (28 października) prezydent Icchak Hercog.
Jak wskazuje dziennik „Israel Ha-Jom”, prezydent od dawna opowiada się za szerokim sojuszem politycznym, który wyciszy spory społeczne. Według dziennika środowe oświadczenie głowy państwa to czytelny sygnał, że Hercog chce doprowadzić do utworzenia rządu jedności narodowej, łączącego obydwa główne bloki. Do formacji nie weszłyby partie lewicowe, arabskie, skrajnie nacjonalistyczne oraz ortodoksyjne.
Główną przeszkodą na drodze do takiego porozumienia pozostaje kwestia ewentualnej rotacji na stanowisku premiera między Benjaminem Netanjahu a Gadim Ajzenkotem. Blok opozycyjny będzie zapewne chciał, by Ajzenkot objął urząd jako pierwszy. Istnieje obawa, że obecny premier nie dotrzyma porozumienia, podobnie jak w przypadku wcześniejszej umowy z Benim Gancem w 2020 r.
Wskazany przez Hercoga kandydat otrzyma 42 dni na wynegocjowanie większości i przedstawienie nowego gabinetu.
Źródło: PAP


