-
Wilk został dostrzeżony w Sequoia National Park, gdzie nie widziano tych zwierząt od 100 lat, co jest dowodem na to, że te drapieżniki ponownie pojawiają się w Kalifornii.
-
Obecność wilków w Kalifornii rośnie, a pod koniec 2025 roku potwierdzono 55 osobników i poszerzające się ich terytoria, choć nie oznacza to gwałtownego wzrostu populacji.
-
Głównym zagrożeniem dla wilków są wypadki drogowe, a w Kalifornii brakuje dużych zwierząt kopytnych typowych dla ich diety w innych regionach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Powrót wilków do Kalifornii to wielkie wydarzenie, bowiem zwierząt tych nie było tutaj od 100 lat. Pod koniec grudnia 2011 r. w Kalifornii zaobserwowano pierwszego osobnika. Było to wydarzenie bezprecedensowe – drapieżniki były w tym stanie widziane ostatni raz w 1924 r. Wilk o pseudonimie Journey był pierwszym potwierdzonym samcem tego gatunku w Kalifornii od prawie 100 lat i pozostaje do dziś symbolem odrodzenia gatunku, który został wybity.
Z końcem 2024 r. stwierdzono 10 watah. Pod koniec 2025 r. w Kalifornii potwierdzono obecność 55 wilków szarych. Wilki jednak poszerzają obszary swego występowania. Nie znaczy to, że ich liczba gwałtownie rośnie. Raczej to, że szukają nowych przestrzeni i nowych możliwości w tak ogromnym stanie.
Wilk pojawił się w cieniu największych drzew świata
Jak podaje Defenders of Wildlife, pierwszy w tym stuleciu wilk został właśnie zauważony w słynnym Sequoia National Park. To kultowe wręcz miejsce chronione leżące w środkowej części Kalifornii, między Los Angeles a San Francisco. Znajduje się w południowej części pasma gór Sierra Nevada, na wschód od miasta Visalia. Słynie z rosnących w nim mamutowców olbrzymich, które powszechnie nazywane są sekwojami, w tym największego drzewa na świecie nazwanego drzewem generała Shermana.
Wilk pojawił się w tym parku jako spora sensacja. To wadera, którą udało się zidentyfikować dzięki czipowi. To trzyletnia samica, oznaczona jako BEY03F, urodziła się w 2023 r. już w północnej Kalifornii, jako jeden z tych wilków na nowo zasiedlających ten stan po latach. Przebyła imponującą odległość na południe, prawdopodobnie w poszukiwaniu partnera i nowego terytorium. Jak podaje „Los Angeles Times”, wcześniej wilczyca pojawiła się w hrabstwach Los Angeles i Inyo.
Jej wędrówka pokazuje, że te drapieżniki potrafią przemierzać ogromne odległości, by poszukać nowych możliwości życia i zasiedlanie przez nie nowych obszarów może odbywać się naturalnie. Tę waderę już porównuje się do samca OR-7, czyli wilka, który w 2011 r. zawędrował z Oregonu do Kalifornii jako pierwszy taki drapieżnik w tym stanie od 100 lat.
Na wilki czyha wiele niebezpieczeństw, zwłaszcza na drogach
Samica szuka partnera i nowego terytorium, ale czyha na nią wiele niebezpieczeństw. Wiele wilków w Kalifornii ginie na drogach potrąconych przez samochody i ciężarówki. To najczęstsza przyczyna ich śmierci, częstsza niż choroby, głód czy kłusownicy.
Informowaliśmy już w Zielonej Interii, że chociaż powrót wilków do Kalifornii to spore wydarzenie i szansa na odrodzenie i prawidłowe funkcjonowanie tutejszego ekosystemu, to jednak powstają pewne problemy z tym związane.
W Kalifornii nie ma zwierząt, na które wilki polują chociażby w Kanadzie czy północnych stanach USA. Tam występują wapiti, łosie, renifery, widłorogi, nawet bizony czy owce kanadyjskie. Tutaj są tylko mulaki, zatem jelenie dość małe i niewystarczające dla wilczych watah. Warto też pamiętać, że na terenie Ameryki Północnej nie ma też naturalnie występujących tu saren czy dzików, typowych dla diety wilków z Europy. Dziki sztucznie wypuszczone w USA przez ludzi już w XVI wieku rozpanoszyły się, ale w Kalifornii zostały wybite.













