PiS w najtrudniejszej sytuacji od lat. Skąd niskie sondaże? Ekspert wyjaśnia

Prawo i Sprawiedliwość notuje obecnie w sondażach najniższe poparcie od lat. W ostatnim badaniu Opinia24 za partią Jarosława Kaczyńskiego opowiedziało się 24,5 proc. ankietowanych, w sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” – 23,3 proc., a w styczniowej ankiecie CBOS – zaledwie 20,4 proc. W szczycie popularności PiS uzyskiwał wyniki zdecydowanie powyżej 40 proc. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. kandydatów Prawa i Sprawiedliwości poparło 45,38 proc. głosujących. Nawet wybory parlamentarne w 2023 r. przyniosły partii Jarosława Kaczyńskiego bardzo dobry, jak na rządzące od dwóch kadencji ugrupowanie, wynik – 35,38 proc. 

Można było spodziewać się, że zwycięstwo Karola Nawrockiego w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich znów pomoże PiS-owi w powrocie na szczyt. Tak się jednak nie stało. 

Zobacz wideo Media społecznościowe używane przez dzieci wzmagają klasizm

– Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory prezydenckie w sposób nieoczekiwany i zarazem błyskotliwy, ale nie rozwiązało żadnego ze swoich strukturalnych problemów, które narastały od lat. Nawet po triumfie w 2019 roku działacze PiS nie kryli świadomości istnienia tych problemów. Rok 2023 w pełni je unaocznił. Prawo i Sprawiedliwość po wyborach w 2023 r. odwlekało wewnętrzne rozliczenia. Widać było spontaniczną erupcję walk frakcyjnych, naturalnych w sytuacji porażki wyborczej i strukturalnego kryzysu. Wybory prezydenckie okazały się tylko chwilową przerwą w owych konfliktach – ocenia w rozmowie z Gazeta.pl politolog dr hab. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

„Prawo i Sprawiedliwość nie rozpoczęło procesu reform”

Pierwszy problem PiS, na który zwraca uwagę ekspert, wiąże się ze strukturą elektoratu. Prawo i Sprawiedliwość najwyższe poparcie ma wśród najstarszych wyborców. Warto przypomnieć choćby wyniki sondażu exit poll Ipsos dla Polsatu, TVN i TVP, przeprowadzonego w dniu wyborów parlamentarnych w 2023 r. Wśród wyborców w wieku 50-59 lat PiS cieszył się poparciem 44,2 proc. głosujących, a wśród osób powyżej 60. roku życia – 53 proc. Dla porównania, spośród najmłodszych wyborców (18-29) na PiS oddało głos niecałe 15 proc. 

– Druga kwestia to niespotykane wcześniej rozejście się głównych treści promowanych przez PiS i sposobu myślenia o świecie wielu Polek i Polaków, szczególnie w młodym i średnim wieku. Mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową, a także ze zmianą warunków życia wielu obywateli. Przekształceniu uległ sposób komunikacji, jesteśmy świadkami ewoluowania współczesnej kultury – podkreśla dr hab. Rafał Chwedoruk.

Paradoksalnie, programy socjalne wprowadzane przez PiS doprowadziły do tego, że poziom życia wielu mniej zamożnych zwolenników ugrupowania ustabilizował się, więc przestali się interesować agendą tej partii. – Prawo i Sprawiedliwość, świadome tych problemów, z różnych powodów nie rozpoczęło procesu reform podobnego do tych, które rozpoczęło po porażce wyborczej w 2011 roku. Przypominam, że efektem tamtych reform był duet Duda-Szydło – mówi ekspert. 

Beata Szydło była szefową kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy w 2015 r. Po tym, gdy mało rozpoznawalny wówczas europoseł PiS, wygrał wybory, Szydło została kandydatką na szefową rządu, a po wygranych przez PiS wyborach została premierką. 

„Prawo i Sprawiedliwość jest w pewnym pacie”

Trzeci problem PiS to nierozwiązana kwestia sukcesji władzy w PiS. – Nową okolicznością jest pojawienie się po raz pierwszy poważnej, prawicowej konkurencji, nieporównywalnie silniejszej niż niegdyś Liga Polskich Rodzin czy drobniejsze grupki konserwatywne. Grzegorz Braun, występujący w samodzielnej roli, jest w tym przypadku szczególnie istotny. Konfederacja była sprofilowana pod innych wyborców niż tradycyjni zwolennicy PiS. A Konfederacja Korony Polskiej i Grzegorz Braun uderzyli niemal w serce PiS, dotarli głównie do mężczyzn w średnim i starszym wieku z Lubelszczyzny i Podkarpacia – ocenia politolog w rozmowie z Gazeta.pl.

Ekspert podkreśla też fakt, jak bardzo PiS jest w skomplikowanej sytuacji, jeśli spojrzeć na wymiar międzynarodowy. – Ugrupowanie przedstawia siebie w zasadzie jako polskich trumpistów, a przecież od lat realizowało agendę amerykańskich demokratów, dla których głównym negatywnym punktem odniesienia była Rosja – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk. – Grzegorz Braun wykorzystał to, że PiS wymykał się poglądom i interesom części swoich wyborców w podejściu do kwestii ukraińskiej. Wykorzystał też, że w tej materii Konfederacja przesunęła się do centrum. W ten sposób Prawo i Sprawiedliwość znalazło się w patowej sytuacji – dodaje. 

Prawu i Sprawiedliwości ewidentnie nie pomagają też przebywający na Węgrzech posłowie Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski. – PiS zawsze miał najtwardszy z twardych elektoratów, bardzo liczny w odsetku wszystkich wyborców. Ci politycy PiS, którzy jak Mateusz Morawiecki, pozostali na miejscu i nie opuścili Polski, dostosowują się do tradycyjnej strategii partii Kaczyńskiego, czyli „świadectwa ofiary”. Natomiast Zbigniew Ziobro kompletnie ten schemat rozbił, bo po prostu uciekł – wskazuje ekspert.

– Bardzo wyraźnie widać, że politycy PiS, u których i tak trudno było znaleźć entuzjazm dla postaci Zbigniewa Ziobry i jego otoczenia, mają problem z odniesieniem się do tego. Rachunek, jaki PiS płaci, jest bardzo wysoki. Im dłużej trwa saga pod tytułem „Ziobryści, Węgry, Balaton, Orban”, tym dla PiS-u gorzej – zaznacza dr hab. Rafał Chwedoruk. 

„Harcerze” kontra „maślarze”. „Rozpad oznaczałby koniec tej partii”

Niełatwą już sytuację Prawa i Sprawiedliwości pogarszają wewnętrzne walki frakcji. Linę przeciągają między sobą „harcerze” – osoby skupione wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego, które są zwolennikami bardziej centrowego podejścia (m.in. europosłowie PiS Michał Dworczyk, Waldemar Buda i Piotr Müller) – oraz „maślarze”  – optujący za większym skrętem w prawo (m.in. europosłowie Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki, a także poseł Jacek Sasin). Nie brakuje też spekulacji na temat ewentualnego opuszczenia partii przez Mateusza Morawieckiego. Ten scenariusz, przynajmniej na razie, wydaje się jednak mało prawdopodobny. 

– Nie sądzę, by wewnętrzne konflikty skończyły się rozłamem, choćby dlatego, że prawica jest bardzo spluralizowana. Wszyscy są świadomi tego, że rozpad PiS-u oznaczałby koniec tej partii, a Mateusz Morawiecki niezbyt wiadomo, dokąd miałby w zasadzie pójść. To jest polityk, który miał być liberalnym reformatorem PiS. Rzeczywistość spowodowała, że musiał bronić radykalnej agendy tej partii. Trudno go sobie wyobrazić dzisiaj w roli kogoś, kto byłby punktem odniesienia dla innych ugrupowań, od PSL-u począwszy, a na Konfederacji skończywszy – mówi Gazeta.pl dr hab. Rafał Chwedoruk.

Zdaniem politologa, konflikt w PiS wynika m.in. z tego, że wśród wielu członków ugrupowania pojawił się lęk o przyszłość swoją i partii. – Polityka dla większości działaczy, z wyjątkiem kręgu najważniejszych liderów, jest permanentną walką o przetrwanie – słyszymy.

– Poza tym każda partia, która traci władzę, znajduje się w jakimś trudnym momencie, w cieniu wewnętrznej dyskusji. Jedni będą mówili, że należy do końca strzec „świętego ognia”, że wcześniej czy później przyjdzie koniunktura na dotychczasowy program, dlatego należy skonsolidować wyborców i czekać, aż przeciwnik się politycznie potknie. A inni mówią: „Nie da rady. Ten wzorzec się nie sprawdził. Musimy wszystko zmienić, od liderów począwszy, a skończywszy na programie i wizerunku”  – zaznacza politolog.

Wyzwania, które stoją przed PiS-em

Przed wyborami w 2027 r. Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało odpowiedzieć sobie na dwa ważne pytania, dotyczące polityki międzynarodowej. – Kluczową kwestią dla PiS, Konfederacji i Grzegorza Brauna będzie zakończenie wojny w Ukrainie. Konkurentom na prawicy ubędzie jeden z tematów, którym mobilizowano dodatkowych wyborców, np. poprzez kwestie migracji lub ukraińskiego rolnictwa. To będzie decydujący moment rozgrywki na prawicy. Stawka jest wysoka, bo chodzi o to, kto trafnie odczyta sytuację i co uznana za nowy problem – wskazuje dr hab. Rafał Chwedoruk.

Ekspert zwraca też uwagę na strategiczny dylemat PiS – pogłębianie integracji europejskiej. – Konfederacja i Braun będą szły przeciwko niej, ale elektorat PiS jest ambiwalentny wewnętrznie. Przed tymi dwoma dylematami stoi Jarosław Kaczyński w pierwszej kolejności. Tymczasem, obserwując sposób prowadzenia polityki w PiS w ostatnich miesiącach, można odnieść wrażenie, że – jeśli chodzi o kierownictwo – prostej odpowiedzi na te pytania nie ma – podsumowuje politolog. 

Udział