Podstawowy zestaw opisywany w artykule „Faktu” jest wyceniany na 149 zł. Niska cena takiego plecaka ewakuacyjnego może zachęcać do zakupu, ale przed odłożeniem plecaka na półkę warto sprawdzić jego zawartość. Ma się przydać wtedy, gdy trzeba szybko opuścić dom, na przykład z powodu pożaru lub powodzi.

Preppers krytykuje plecaki z dyskontu. Były komandos GROM ocenia je inaczej


Bartosz, preppers z Krakowa, ocenia dyskontowe zestawy ostro: „Te plecaki są najtańszym badziewiem, jakie istnieje”. W rozmowie z „Faktem” wskazuje na jakość materiałów i to, że zawartość gotowego plecaka nie musi odpowiadać potrzebom jego właściciela.


Paweł Mateńczuk „Naval”, były komandos GROM, podchodzi do gotowych zestawów łagodniej. Mówi, że „nie ocenia ich całkowicie krytycznie”. Jego zdaniem bywają przemyślane, choć dla obniżenia ceny mogą zawierać rzeczy gorszej jakości. Nawet taki zakup może jednak skłonić do przygotowania się na kryzys, a właśnie zmianę podejścia do kwestii bezpieczeństwa uważa za plus takiego zakupu.


Bartosz radzi zacząć od ustalenia, dokąd mielibyśmy się ewakuować i przez jak długi czas trzeba będzie radzić sobie samodzielnie. Od tego zależy zawartość plecaka. Innego wyposażenia potrzebuje dziecko, a innego osoba stale przyjmująca leki.

Co sprawdzić w plecaku ewakuacyjnym przed odłożeniem go na półkę?


Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” zaleca przygotowanie plecaka dla każdego domownika, także dziecka. Wyposażenie powinno odpowiadać jego wiekowi i potrzebom. W gotowym zestawie sprawdźmy miejsce na dokumenty, leki, wodę i żywność oraz obecność latarki i źródła zasilania telefonu. Plecak powinien być też wygodny i możliwy do uniesienia.


„Naval” przypomina, że części rzeczy nie trzeba kupować. Plecak, pojemnik na wodę czy latarka mogą już być w domu. Niezależnie od tego, czy zestaw kupimy, czy skompletujemy sami, warto sprawdzić jego zawartość i uzupełnić ją o rzeczy potrzebne konkretnej osobie.

Udział
Exit mobile version