
Po tym, jak prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek wieczorem, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny program pożyczek na obronność SAFE, na piątek na godz. 9 zwołane zostało nadzwyczajne posiedzenie rządu, na którym – jak zapowiedział premier Donald Tusk – Rada Ministrów ma dać odpowiedź.
Szefernaker: Plany rządu będą niezgodne z prawem
W piątek w TV Republika Szefernaker został zapytany, jaki jest plan Kancelarii Prezydenta w związku z nadzwyczajnym posiedzeniem Rady Ministrów, w którym ma wziąć udział szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki. Szef gabinetu prezydenta odpowiedział, że KPRP przede wszystkim chce przedstawić stanowisko prezydenta. – Jeżeli dziś rząd mówi, że ma jakiś plan B czy jakieś kolejne plany zadłużania Polski – pozaustawowe, pomijające weto także pana prezydenta – to trzeba przedstawić, że one są niezgodne z prawem – powiedział Szefernaker.
Sejm nie zajmie się „polskim SAFE”
Został zapytany o to, czy na decyzję prezydenta o wecie wpłynęła wcześniejsza zapowiedź marszałka Włodzimierza Czarzastego. Szef gabinetu prezydenta zaprzeczył. Podkreślił, że decyzja była już wcześniej ustalona. Jak powiedział, o planowanym wecie wiedziało tylko bardzo wąskie grono osób. Dodał, że decyzję zaplanowano kilka dni wcześniej. Zaznaczył też, że działania w Kancelarii Prezydenta są dokładnie przygotowywane.
Kłótnia o patriotyzm
Prezydent Nawrocki, uzasadniając decyzję o wecie, oświadczył, że nie zaakceptuje żadnej ustawy, która w jego ocenie godzi w polską suwerenność, niezależność oraz bezpieczeństwo gospodarcze i militarne. Jak przekonywał, unijny program SAFE oznacza zobowiązanie kredytowe rozłożone na 45 lat, a same odsetki mogą sięgnąć nawet 180 mld zł. Według niego oznacza to, że Polska musiałaby oddać kwotę porównywalną z wartością samego kredytu, a skorzystałyby na tym przede wszystkim zachodnie banki i instytucje finansowe. Prezydent ocenił też, że mechanizm SAFE daje Brukseli możliwość wstrzymania finansowania w ramach zasady warunkowości, mimo że Polska nadal byłaby zobowiązana do spłaty długu.
Tuż po ogłoszeniu decyzji prezydenta premier Donald Tusk ocenił, że głowa państwa zaprzepaściła okazję, by zachować się jak patriota. Zapowiedział również, że w piątek rząd odniesie się do tej sprawy podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Ministrów.
Rządowy „plan B” na SAFE
Według przedstawicieli rządu prezydenckie weto nie uniemożliwi Polsce skorzystania ze środków unijnego SAFE, choć utrudni to np. dofinansowanie służb takich jak Straż Graniczna, Policja czy SOP. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził w czwartek, że choć decyzja Nawrockiego utrudnia przyspieszenie procesu modernizacji i transformacji polskiej armii, to „na szczęście go nie uniemożliwia”. Zapowiedział, że rząd skorzysta z innych istniejących już ustawowo możliwości, jak Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), aby wdrożyć unijny program SAFE po wecie prezydenta w tej sprawie. Decyzję prezydenta ws. weta szef MON nazwał „złą i niebezpieczną”.
Przeniesienie środków z programu SAFE do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych ma być częścią rządowego „planu B” na wypadek prezydenckiego weta. Taki wariant oznacza jednak pewne ograniczenia, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami pieniądze z tego funduszu można przeznaczać wyłącznie na potrzeby Sił Zbrojnych RP, co utrudnia finansowanie innych formacji.
Prezydent zawetował ustawę o SAFE, do pozyskania unijnych pieniędzy rząd ma wykorzystać Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Na czym ma polegać „Plan B” rządu Tuska tłumaczy Dorota Roman w Wyborcza.pl.
Rząd krytykuje prezydenta
Do słów prezydenta odnieśli się przedstawiciele rządu. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że twierdzenie, jakoby unijny mechanizm SAFE miał oddać kontrolę nad Wojskiem Polskim w ręce Brukseli, jest nieprawdziwe. Z kolei minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że jego zdaniem nie chodzi o zwykłe weto, lecz o sprzeciw wobec rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa państwa, wojska, policji, Straży Granicznej, a także polskiego przemysłu i gospodarki.
Zawetowana ustawa wdrażająca unijny mechanizm dozbrajania SAFE przewidywała utworzenie Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, którym miał zarządzać Bank Gospodarstwa Krajowego. To właśnie przez ten mechanizm rząd chciał sięgać po środki z SAFE, czyli unijnego instrumentu nisko oprocentowanych pożyczek przeznaczonych na szybkie wzmacnianie obronności państw Unii Europejskiej. Rząd deklarował, że 89 proc. tych pieniędzy trafiłoby do polskich firm zbrojeniowych, a wsparcie objęłoby nie tylko armię, lecz także między innymi Policję i Straż Graniczną. Polska złożyła wniosek o 43,7 mld euro i uzyskała akceptację instytucji unijnych, dzięki czemu została wskazana jako największy beneficjent programu. Zgodnie z zapowiedziami rządu zdecydowana większość tych środków miała zasilić krajowy przemysł zbrojeniowy.
Czytaj także: W bazie w Turcji, z której korzystają siły USA i NATO, zawyły syreny. Są tam m.in. polscy żołnierze
Redagowała Kamila Cieślik












