Do ataku doszło kilka minut po godzinie 15.00 w sobotę (7 listopada), kiedy napastnik oddał z przejeżdżającego przez Rynek Główny samochodu strzały w kierunku postronnych przechodniów.
Na miejsce przybyła policja i karetki pogotowia, na rynku lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Według ostatnich informacji przekazanych przez policję zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych.
Po ataku rozpoczęto obławę. Straż pożarna apelowała do mieszkańców o niewychodzenie z domów do momentu, aż policja nie poinformuje o jej zakończeniu.
Pogłoski o drugim sprawcy. Policja: Napastnik był jeden
Ok. godziny 16:00 policja przekazała informację o zatrzymaniu sprawcy ataku.
„Trwa policyjna akcja na Rynku Głównym w Krakowie. Około godziny 15 mężczyzna z samochodu, którym wjechał do rynku, zaczął oddawać strzały do przypadkowych osób. Sprawca został zatrzymany. Są ranne osoby w tym policjanci” – przekazała małopolska policja.
W mediach społecznościowych opublikowano nagrania pokazujące moment postrzelenia przez funkcjonariusza policji mężczyzny, ubranego w mundur wojskowy. Wyposażony w broń długą napastnik znajdował się na jednej z ulic w Krakowie.
Po godzinie 17 część mediów podała informację o rzekomym drugim napastniku, którego wciąż poszukują funkcjonariusze. Małopolska policja zdementowała te doniesienia – a także niepotwierdzone doniesienia o śmierci jednego z funkcjonariuszy policji.
„Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji” – brzmi komunikat policji opublikowany o 17:35.
Jak przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński, wśród rannych jest dwóch policjantów, którzy unieszkodliwili agresora. Stan jednego z nich jest „bardzo ciężki”.
„Policjanci z narażeniem życia interweniowali w Krakowie. Natychmiast. Dzięki ich heroicznej postawie udało się szybko ująć napastnika. Jeden z policjantów z raną postrzałową, stan drugiego bardzo ciężki – 3 rany postrzałowe. Trwa operacja” – napisał na portalu X Marcin Kierwiński.


