
W akcji uczestniczą również dwa statki gaśnicze. Sam statek, na którym doszło do pożaru, to masowiec przeznaczony do przewozu ładunków suchych luzem. Pływa pod banderą panamską.
Płomienie zajęły ładownie w czwartek wieczorem i – jak pisze Polska Agencja Prasowa – do tej pory nie zostały opanowane. Zgłoszenie o pożarze Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku odebrała ok. godziny 22:30. „Na miejscu działań jest 12 zastępów Państwowej Straży Pożarnej, 2 zastępy PSP Florian, 1 zastęp ORLEN Straż Pożarna oraz 2 statki gaśnicze” – czytamy w komunikacie straży na Facebooku.
– Prądy wody i piany podawane są od strony kanału, z pokładu jednostki, a także na złom, który został już wyciągnięty z ładowni za pomocą chwytaka – poinformował PAP st. kpt. straży pożarnej Radosław Gburzyński.
Straż pożarna: Nie wiadomo dokładnie, co się pali
Gburzyński powiedział, że mimo trwania działań strażaków przez całą noc, płomieni dalej nie udało się ugasić.
– Wynika to z trudności z dostępem do ładowni, gdzie ogień prawdopodobnie rozwija się na większej głębokości. Jest to statek przewożący złom. Na ten moment nie wiadomo dokładnie, co się pali. Mogą to być zaolejone elementy złomu lub inne materiały łatwopalne, które się w nim znajdował – wyjaśnił w rozmowie z PAP.
Z ustaleń straży pożarnej wynika, że nikt nie odniósł obrażeń. Załoga statku nie wymagała ewakuacji i przebywa na miejscu. Przed przybyciem strażaków marynarze podjęli próbę gaszenia pożaru we własnym zakresie, zgodnie z wewnętrznymi procedurami okrętowymi.
Źródło: PAP

