„Sytuacja na świecie, w Europie i w naszym regionie jest bardzo napięta. Agresja Rosji na Ukrainę i działania wojenne na Bliskim Wschodzie nadal powodują eskalację polityczną i militarną, do której dołączają się obecnie wzrost cen energii i pogorszenie sytuacji gospodarczej. Tegoroczna jesień i zima będą dość trudne i zarówno Łotwa, jak i Europa przygotowują się na to” – przekazał w piątek łotewski premier Edgars Rinkēvičs w wydanym oświadczeniu. 

Jak zaznaczył, „już teraz nasilają się inspirowane przez Rosję akty sabotażu, szpiegostwa i dywersji wymierzone w infrastrukturę i firmy państw wspierających Ukrainę”. Dodał, że obserwowane jest to również na Łotwie.

„Dalsza eskalacja jest bardzo prawdopodobna. Po wyborach do Dumy Państwowej w Rosji nastąpi mobilizacja i dalsze operacje przeciwko Ukrainie w takiej czy innej formie. Celem Rosji jest wykorzystanie tej zimy do osiągnięcia sukcesu w Ukrainie, zastraszenie jej zwolenników i osłabienie (a najlepiej podział) NATO i UE” – wskazał prezydent Łotwy.

Zobacz wideo Tusk o planach Rosji. Na celowniku mogą być przejścia graniczne

„Nadchodzące miesiące nie będą łatwe”

„Fakty pokazują obecnie, że klasyczna inwazja Rosji na terytorium NATO/UE na dużą skalę jest niemożliwa, nie ma takiej koncentracji sił. Wszelkie inne rodzaje działań, które wymieniłem powyżej, już się nasiliły i będą się nadal nasilać. Rosyjska retoryka i doświadczenie historyczne pokazują, że Rosja będzie nadal eskalować. Jeśli sojusznicy nie powstrzymają tego zdecydowanymi działaniami, ryzyko i zagrożenia staną się bardziej niebezpieczne” – dodał polityk.

Łotewski przywódca ocenił, że „największe zagrożenia dla Łotwy w nadchodzących tygodniach wiążą się z wyborami do [łotewskiego] Sejmu”, które odbędą się 3 października. „Cyberataki, presja migracyjna na granicę białoruską, incydenty z udziałem dronów, kampanie informacyjne itp.” – wyliczał. Podkreślił, że Łotwa zaapelowała o zwiększenie obecności patroli powietrznych NATO, a „służby wewnętrzne i struktury bezpieczeństwa pracują intensywniej”.

„Często mówi się o niewielkiej inwazji rosyjskich sił specjalnych na terytorium państw sojuszniczych i paraliżu artykułu 5 NATO. Ten scenariusz również jest traktowany poważnie. Zarówno Łotewskie Siły Zbrojne, jak i stacjonujące tu jednostki NATO odpowiedzą stanowczo, nie czekając na dyskusje w Brukseli – takie plany i uprawnienia zostały już przyznane” – zaznaczył.

„To niespokojne czasy, sytuacja zmienia się dynamicznie, a nadchodzące miesiące nie będą łatwe dla naszego kraju, podobnie jak dla wielu innych” – dodał. 

Donald Tusk: W rosyjskim planie są hybrydowe uderzenia dronami i rakietami

Podobne ostrzeżenie kierował w czwartek w Sejmie do Polaków premier Donald Tusk. 

– Wiadomo, że sytuacja, szczególnie ostatnie ataki w pobliżu polskiej granicy, budzą niepokój obywateli. Syreny odzywają się coraz częściej tam, przy wschodniej granicy. Są związane z realnym zagrożeniem, ponieważ ataki z użyciem dronów, rakiet balistycznych, innego typu pocisków są w tej chwili przeprowadzane z niespotykaną do tej pory częstotliwością – mówił szef rządu. 

Jak dodał, „w planie rosyjskim, w ocenie wywiadów, są hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę”.

– Rosja najprawdopodobniej będzie nadal trzymała się tej strategii, której byliśmy także świadkami, a nawet ofiarami rok temu w czasie nocy dronów. Czyli te potencjalne możliwe uderzenia będą miały charakter, w cudzysłowie, „przypadkowy”, tak aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO do tego, aby stosować stosowne przepisy NATO-wskie w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich – mówił Donald Tusk. 

Udział