„Dziś wieczorem zapadnie decyzja o kolejnych godzinach policyjnych tam, gdzie sytuacja będzie tego wymagała. Decyzje zostaną podjęte (…) przez prefektów w koordynacji z merami” – przekazał we wtorek w serwisie X szef francuskiego rządu Sebastien Lecornu. 

W nocy z poniedziałku na wtorek ograniczenia obowiązywały m.in. w dwóch dzielnicach Paryża i w jednej z dzielnic Lyonu. W Bordeaux od wtorku obowiązywać będzie przez tydzień godzina policyjna wobec osób nieletnich, pozostających bez asysty dorosłych. 

W minioną sobotę demonstracje w całej Francji zwołane w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło następnie w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki. 

Zobacz wideo Protesty we Francji. Tusk: Będziemy bezwzględni

W mediach społecznościowych krążą nagrania osób, które mimo protestów w Paryżu, próbowały spokojnie spędzać wolny czas.

Protesty we Francji. „Siły polityczne powinny wezwać do spokoju”

Blanche Leridon, specjalistka ds. kwestii demokratycznych i instytucjonalnych paryskiego Instytutu Monteskiusza, przypomniała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że do podobnych incydentów, jak w minioną sobotę, dochodziło we Francji już w poprzednich latach prezydentury Emmanuela Macrona.

Sobotnie wydarzenia były, jej zdaniem, nawarstwieniem tych „epizodów gniewu i przemocy”, na które władze nie znalazły odpowiedzi. Ekspertka podkreśliła, że zamieszki przyćmiły postulaty, z którymi występowali uczestnicy demonstracji, odbywających się w sobotę.

Pierwszym takim epizodem były – jak zauważyła – wystąpienia „żółtych kamizelek”, szczególnie zamieszki z grudnia 2018 r., gdy nastąpił wybuch niezadowolenia społecznego z powodu wysokich kosztów życia. Rozbijano wówczas witryny, tworzono barykady w centrach miast.

Drugim takim momentem były demonstracje, które rozpoczęły się po śmierci 17-letniego Nahela, zastrzelonego przez policjanta w Nanterre. – Atakowano wtedy nie tyle sklepy, ile merostwa, autobusy, komisariaty, mediateki (biblioteki multimedialne) – przypomniała Leridon.  Jak dodała, trzecim porównywalnym wydarzeniem były momenty, gdy w 2025 i 2026 r. „wandale na ulicach Paryża przyćmili obrazy euforii po zwycięstwie (klubu piłkarskiego) PSG w finale Ligi Mistrzów”.

– To, co widzieliśmy w sobotę, jest zwieńczeniem, podsumowaniem tych wszystkich już znanych zjawisk w proporcjach i z (natężeniem) przemocy, która oszołomiła Francuzów –  oceniła ekspertka. Wymieniła w szczególności „ataki na budynki, które są ucieleśnieniem Republiki, takie jak merostwo w Limoges”.

– Te akty przemocy całkowicie przyćmiły postulaty, choć były one uzasadnione, licealistów i wszystkich tych, którzy demonstrowali w sobotę przeciwko wysokim kosztom życia – podkreśliła badaczka. Jej zdaniem rząd i partie polityczne powinny spróbować w najbliższych dniach odpowiedzieć na pytanie, „jak sprawić, by postulaty zostały usłyszane i podjąć próbę odpowiedzi na nie”, nie dopuściwszy, by przyćmiła je „przypadkowa skrajna przemoc”. Zdaniem ekspertki „teraz jest potrzebne, by wszystkie siły polityczne uświadomiły sobie (powagę) sytuacji i wezwały do spokoju”.

Współautorka: z Paryża Anna Wróbel / PAP

 

Udział