Obaj kierowcy autokaru, który uległ wypadkowi w niedzielę 16 sierpnia na Węgrzech, zostali przesłuchani przez węgierską policję. Jeden został zwolniony, drugi został zatrzymany. Jak podkreślił podczas niedzielnej konferencji prasowej wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Wojciech Zajączkowski, na razie nie ma podstaw do tego, żeby wypowiadać się na ten temat.
– To jest kwestia ustaleń, które musi poczynić najpierw policja węgierska, później trafi to do naszych władz i też automatycznie zostanie to przekazane opinii publicznej – wskazał. Dodał, że węgierska policja doszła do wniosku, że okoliczności wypadku uzasadniają zatrzymanie jednej osoby w areszcie, tej, która prowadziła autokar.
Wiceszef MSZ potwierdził, że w wyniku wypadku zmarło 12 osób, a dziesięć przebywa w szpitalu w stanie ciężkim. – Są różne kategorie uszkodzeń ciała. Są osoby, które mają średnie uszkodzenia, są takie, które odniosły lekkie obrażenia. Lekarze węgierscy wstępnie ocenili konieczność pobytu w szpitalu na 1-2 dni – powiedział.
W nocy z soboty na niedzielę na autostradzie M3 na wschodzie Węgier doszło do wypadku autokaru z polskimi turystami; zginęło 12 osób, dziesięć jest w stanie bardzo ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 37 osób odniosło lekkie obrażenia. Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Wracali do kraju z pielgrzymki z Bośni i Hercegowiny.
Źródło: PAP












