
Marta Kurzyńska, Interia: Mateusz Morawiecki, nie przeciąga politycznej struny nie pojawiając się ponownie na ważnej partyjnej naradzie?
Radosław Fogiel, Prawo i Sprawiedliwość: – Zdaję sobie sprawę, że życie wewnętrzne naszej partii fascynuje dziennikarzy, ale ośmielam się postawić tezę, że w znacznie mniejszym stopniu zajmuje ono obywateli. My skupiamy się na pracy, żeby wygrać wybory i odsunąć ten fatalny rząd.
Gdyby wasze życie wewnętrzne nie było rozdygotane nie mielibyście problemów z tłumaczeniem.
– Bez przesady. Nie ma też nic złego w tym, że Mateusz Morawiecki jeździ po kraju, wielu naszych polityków jeździ i przedstawia nasze racje. Bardzo możliwe, że spotkanie z mieszkańcami było umówione wcześniej. Ale zostawmy wewnętrzne narady dla członków partii.
Partyjni oponenci Mateusza Morawieckiego mówią wprost, że za budową stowarzyszenia kryje się szerszy polityczny plan. Więc to pana koledzy sami dolewają oliwy do ognia.
– O planie nic nie wiem, mam nadzieję, że nikt nie ma pomysłu na osłabianie Prawa i Sprawiedliwości. Ale tu rozmawiamy o spotkaniach wiceprezesa naszej partii.
Na których mówi o stowarzyszeniu.
– Z wewnętrznymi sprawami poradzimy sobie sami. Dziennikarze z lubością szukają konfliktów, licząc na samospełniającą się przepowiednię o rozpadzie opozycji, ale my nie gramy w tę grę. Skupiamy się na realnych problemach Polaków: od zapaści w służbie zdrowia, odwoływanych zabiegów, po fatalny stan finansów publicznych
I myśli pan, że jedność jednego z największych ugrupowań aspirujących do powrotu do władzy nie jest istotna dla wyborców?
– Jest i PiS walczy o zwycięstwo. Nasze morale rośnie tym bardziej, im silniej atakują nas przeciwnicy. W ostatnich dniach obserwowaliśmy surrealistyczne wręcz działania, jak choćby wnioski o uchylenie immunitetu i siłowe doprowadzenie Patryka Jakiego. To absurdalne zarzuty dotyczące awansów w Służbie Więziennej z czasów, gdy był wiceministrem.
O tym czy to absurdalne zarzuty nie powinien zdecydować sąd? Nie męczy was ciągła konieczność obrony ziobrystów?
– To nie konieczność, to naturalny odruch każdego przyzwoitego człowieka, gdy widzi tak dęte polityczne zarzuty. Nawet czysto hipotetycznie zakładając, że „żurkowcy” czymkolwiek dysponują, to składanie wniosku do Parlamentu Europejskiego o przymusowe zatrzymanie w tak błahej sprawie jest kompromitacją prokuratury. Ich tłumaczenia o „ostrożności procesowej” to w rzeczywistości działanie „na wszelki wypadek”. Jeśli na to pozwolimy, niedługo zaczną zatrzymywać ludzi na ulicach „na wszelki wypadek”, bo ktoś może przejść na czerwonym świetle.
Mam wrażenie, że próbuje pan sprowadzić sprawę do absurdu.
– To nie ja, zrobił to minister Żurek. A my musimy z jednej strony odpierać tego typu ataki, gdzie mamy w oczywisty sposób do czynienia z politycznym prześladowaniem opozycji, a z drugiej pracujemy nad programem i ofertą dla Polaków. Nasz kandydat na premiera jeździ po kraju, słucha ludzi i przedstawia konkretne pomysły.
Może gdyby były minister i wiceminister sprawiedliwości nie unikali odpowiedzialności nie potrzebne byłyby środki ostrożności w przypadku Patryka Jakiego?
– To stawianie sprawy na głowie. Oni uzyskali ochronę prawną właśnie dlatego, że wykazali, zgodnie z międzynarodowymi procedurami, że w obecnej Polsce nie mogą liczyć na uczciwy proces. Spójrzmy na fakty: nielegalne wejście do Prokuratury Krajowej, usunięcie prokuratora krajowego Dariusza Barskiego i zastąpienie go „przebierańcem”, czy likwidacja losowania sędziów.
Wasi przeciwnicy twierdzą, że to wy upolityczniliście sądy.
– Opowiadają bzdury. My wprowadziliśmy losowy dobór sędziów, by zapewnić bezstronność – obecna władza go zlikwidowała.
Mówiąc, że to, tu cytat „ziobrolotek”, a losowania były ustawiane.
– To obecny minister sprawiedliwości atakuje w mediach i odwołuje ze stanowiska sędziego Łubowskiego zaraz po tym, gdy ośmielił się zawyrokować nie po myśli ministra. Spójrzmy na konkretne przykłady: sprawa profesora Grodzkiego, gdzie mimo setek świadków prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu, czy wątek Romana Giertycha w sprawie Polnordu. Zarzuty wobec prawnika rodziny Tusków znikają w cudowny sposób, a prokuratorzy, którzy je stawiali, są prześladowani. W sprawie Sławomira Nowaka nie dano szansy wypowiedzieć się sądowi, bo prokuratura po cichu wycofała akt oskarżenia. To jest parodia państwa prawa.
Sam pan widzi, że wciąż musicie tłumaczyć się z ziobrystów.
– Nie możemy milczeć, gdy dochodzi do prześladowania opozycji przy użyciu prokuratury i służb. To kwestia fundamentalna dla funkcjonowania demokracji. Niestety, wielu komentatorów sprowadza to do poziomu osobistych animozji, podczas gdy rząd Donalda Tuska wprowadza system charakterystyczny raczej dla junt wojskowych, a nie cywilizowanych krajów Europy.
– Przemysław Czarnek wykonuje ogromną pracę organiczną, która w odpowiednim momencie przyniesie efekty. Widać, że jest zagrożeniem dla ekipy Tuska, skoro próbują odwracać uwagę opinii publicznej od jego aktywności przy pomocy rozpaczliwych zagrywek prokuratury.
Kandydat na premiera powinien potrafić przekonywać do swoich racji, a Konfederacji nie przekonał. Nie udało się wyłonić wspólnego kandydata w wyborach w Krakowie.
– Zaproponowaliśmy współpracę, ale koledzy z Konfederacji nie byli niestety zainteresowani. Mamy świetnego, doświadczonego kandydata i uważam, że byłoby dobrze, gdyby poparł go szeroki front prawicowy.
Krzysztof Bosak poczuł się urażony faktem, że Przemysław Czarnek zwracał się do niego per „Krzysiu”. Uważa to za deprecjonowanie go jako posła.
– I to jest powód braku woli współpracy? Jestem zaskoczony. Co w tym dziwnego, że politycy zbliżeni pokoleniowo, znający się od lat z parlamentu, sytuujący się po tej samej stronie politycznego spektrum mówią do siebie po imieniu? Do Przemysława Czarnka wszyscy mówimy „Przemku” i nikt nie czuje się obrażony. Nie szukajmy problemów tam, gdzie ich nie ma.
Jakie są w końcu relacje między PiS a Konfederacją? Raz jesteście sojusznikami, innym razem śmiertelnymi wrogami.
– Dla nas sprawa jest prosta. Nie prowadzimy wojny na prawicy. Mamy fatalny rząd, który trzeba jak najszybciej zmienić. Nikt, kto widzi sprawy w ten sam sposób, nie jest naszym wrogiem. My moglibyśmy przez całą kadencję nie użyć ani razu słowa „Konfederacja”, bo skupiamy się na byciu opozycją wobec rządu Tuska. Ale proszę wybaczyć, kiedy część liderów tamtego środowiska uznaje za stosowne atakować nas często w niewybredny i nieprawdziwy sposób, od czasu do czasu musimy zareagować. Choć naprawdę robimy to z głęboką niechęcią. Proszę mi wierzyć.
Nie wygląda jakbyście to robili z niechęcią.
– Ale tak jest. Choć polityka to nie kwestia lubienia się, ale sztuka realizacji interesu obywateli. Jesteśmy gotowi współpracować z każdym, kto nie jest po stronie Tuska i wrogów Polski.
Czyli odłożycie animozje na bok i jak będzie trzeba dogadacie się z Konfederacją?
– Na rozmowy jest czas po tym, gdy obywatele zabiorą głos w wyborach.
Dla Konfederacji karta z napisem premier z PiS jest nie do zaakceptowania.
– Rozumiem, że Konfederacja chce premiera z Konfederacji. To polityka, nie jestem zaskoczony.
Konfederacja nie mówi, że chce premiera z Konfederacji. Mówi, że nie chce z PiS-u.
– A to akurat interesujące – nie z PiS, nie z Konfederacji, to skąd? Ale z całym szacunkiem, o tym skąd będzie premier, zadecydują obywatele w głosowaniu.
Politycy Konfederacji mówią, że już pokazaliście co umiecie. W sensie pejoratywnym.
– Owszem, pokazaliśmy. Bezrobocie w 2015 roku wynosiło prawie 10 proc., w 2023 roku 5 proc. Dług publiczny w 2015 to 51 proc. PKB, w 2023 – 49 proc. PKB. Zmniejszyliśmy zadłużenie kraju mimo wyzwań związanych z pandemią i wojną za naszą granicą. W 2015 liczebność armii wynosiła ok. 95 tys. żołnierzy, w 2023 ponad 190 tys. Podwoiliśmy polską armię, nie wspominając o rozpoczęciu największej po 1989 modernizacji. Kiedy przejmowaliśmy władzę, Polska była w dużej mierze zależna od rosyjskich źródeł energii. Kiedy ją oddawaliśmy, byliśmy praktycznie uniezależnieni. I mógłbym tak wymieniać. A na dyskusję o premierze jeszcze przyjdzie czas. Przypomnę „premiera z Krakowa” i jak to się skończyło – pierwszym premierem z Małopolski była dopiero Beata Szydło.
Wy robicie podchody pod premiera z Lublina szybciej niż wtedy PO pod premiera Rokitę. To może nie uczycie się na błędach?
– My po prostu przedstawiamy Polakom osobę, która w sytuacji, jeżeli zdecydują się nas poprzeć i powierzyć nam stery rządów, będzie naszym kandydatem na premiera. Ale zachowujemy powściągliwość, ciężko pracujemy, nie jesteśmy w ogródku i z nikim się nie witamy.
A za chwilę nie będzie billboardów z Przemysławem Czarnkiem?
– Gdy rozpocznie się kampania będą z wieloma naszymi kandydatami.
Najnowszy sondaż IBRiS dla Polsat News pokazuje niemal remis między potencjalną koalicją Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy a ewentualnym blokiem PiS i Konfederacji. Czy to was mobilizuje do działania?
– Sondaże mobilizują, choć równocześnie podchodzimy do nich ze spokojem. To aktualne odzwierciedlenie emocji społecznej. Najważniejszy sondaż jest zawsze przy urnie wyborczej. Jak widać mamy solidny punkt wyjścia do poszerzania bazy wyborczej.
Przemysław Czarnek nie jest zbyt radykalny, by przyciągnąć nowych wyborców?
– W czym przejawia się ten radykalizm? W tym, że mówi o obowiązywaniu polskiej Konstytucji? Że definiuje małżeństwo zgodnie z jej zapisami? Że uznaje jej wyższość tak jak każdy inny suwerennym kraj? Czy w tym, że chce dbać o polski interes narodowy i sprzeciwia się demolowaniu wymiaru sprawiedliwości? To są fundamenty, a nie radykalizm.
Gdyby Przemysław Czarnek był premierem zgodziłby się na odebranie prezydentowi Zełenskiemu orderu Orła Białego?
– Bez wątpienia. Mam w ogóle wrażenie, że dyskusja momentami idzie w dziwnym kierunku, nie wspominając już o haniebnym „apelu” sygnowanym przez Frasyniuka i innych. Problemem jest gloryfikowanie zbrodniarzy i kolaborantów nazistowskich Niemiec przez prezydenta Ukrainy, a nie nasza odpowiedź. Polska klasa polityczna musi być jednomyślna: nie ma zgody na czczenie morderców ponad 100 tysięcy Polaków.
A Putin nie cieszy się widząc jak się kłócimy?
– Argument o cieszącym się Putinie do mnie nie trafia. Jeśli ktoś uwiarygadnia narrację Putina o „nazistowskiej Ukrainie”, to właśnie prezydent Zełenski, nadając jednostkom wojskowym kolaborantów i zbrodniarzy jako patronów. Nie możemy pozwolić, by Polska była ofiarą z powodu wewnętrznych problemów politycznych Ukrainy. Musimy dbać o prawdę historyczną i nasz narodowy interes.
Rozmawiała Marta Kurzyńska

![Kaczyński, Nawrocki czy Braun? Kto jest liderem polskiej prawicy? [SONDAŻ] Kaczyński, Nawrocki czy Braun? Kto jest liderem polskiej prawicy? [SONDAŻ]](https://bi.im-g.pl/im/b6/50/1f/z32837558IER,Grzegorz-Braun--Karol-Nawrocki-i-Jaroslaw-Kaczynsk.jpg)











