
Majchrowski, który rządził Krakowem przez 22 lata, ocenił w rozmowie z Interią fakt odwołania prezydenta w połowie kadencji. Wynik referendum uznał za „fatalny”. Uważa, że społeczeństwo pod wpływem impulsu zerwało dżentelmeńską umowę.
„Zabrakło dostojeństwa”
– Zawsze jest tak, że jak ktoś wchodzi, to musi się pewnych rzeczy nauczyć – ocenił były prezydent Krakowa. I dodał, że umowa z mieszkańcami opiewała na pięć lat i dopiero po tym czasie powinno się prezydenta Miszalskiego rozliczać.
Były prezydent dosadnie wypunktował błędy młodszego kolegi. Skrytykował go za uleganie marketingowcom, otaczanie się ludźmi z klucza czysto politycznego oraz za to, że pod wpływem strachu przed referendum zaczął wycofywać się z własnych decyzji.
– Jeżeli ktoś podejmuje decyzję tego typu, to ta decyzja musi być merytorycznie uzasadniona. Jeżeli ona jest merytorycznie uzasadniona, jest się tego pewnym, to się tego broni jak niepodległości – ocenił Majchrowski.
Dodał też, że Miszalski, zamiast budować autorytet, stał się w sieci obiektem kpin. – Ja wiem, że on robił pewne błędy. Ja wiem, że nie powinien tańczyć na dachu. Trochę tego dostojeństwa brakowało – ocenił Jacek Majchrowski.
Odnosząc się do zarzutów ekipy Miszalskiego, że zostawił miasto z gigantycznym zadłużeniem, zwrócił uwagę, że bez kredytów Kraków wciąż byłby głęboką prowincją.
– Zawsze powtarzam, że ja mogłem absolutnie nie zadłużyć miasta. Pytanie, czy państwo byście chcieliście miasto bez Tauron Areny, bez centrum kongresowego, bez nowych linii tramwajowych, bez nowych parków, bez wyposażenia szpitali, bez całej masy rzeczy, które powstały? To one powstały właśnie z tego zadłużenia – powiedział Majchrowski.
Profesor do końca pozostał również sceptyczny wobec flagowej obietnicy Miszalskiego, czyli budowy krakowskiego metra. – Nie, absolutnie nie. Nas nie stać, żeby 20 miliardów wydać na metro – skwitował.
Kraków czeka teraz okres przejściowy pod rządami komisarza, a potem przyspieszone wybory. Czy Jacek Majchrowski zdecyduje się w nich wystartować? – Niech pan Bóg broni. Nie. (…) Człowiek nie powinien się starzeć przed kamerami – wyjaśnił.
Wskazał też dwie osoby, które jego zdaniem mogłyby sprawdzić się w roli prezydenta Krakowa. – Mówiąc o partiach politycznych, widziałbym dwie kobiety: panią Małgorzatę Wassermann, która nie jest członkiem PiS, i panią Monikę Piątkowską, która jest senatorem z ramienia Koalicji Obywatelskiej. To są dwie kobiety, które rozsądnie myślą, znają miasto – ocenił. Choć zaznaczył, że jego zdaniem nie są raczej zainteresowane startem w wyborach.
Wybory nowego prezydenta Krakowa muszą odbyć się w ciągu 90 dni od odwołania Aleksandra Miszalskiego. Oznacza to, że przedterminowe głosowanie najpewniej będzie miało miejsce w sierpniu, a ewentualna druga tura – we wrześniu.












