
Polska pozostaje potęgą w produkcji jaj – zajmuje piąte miejsce w Unii Europejskiej i jest drugim największym eksporterem jaj w UE. Kury „produkują” w Polsce kilkanaście miliardów jaj konsumpcyjnych rocznie. Zgodnie z normami unijnymi producenci zobligowani są do znakowania jaj, a klienci coraz częściej sięgają po jaja, które nie są oznaczone cyfrą „3”. Na sklepowych półkach jest ich zresztą coraz mniej.
Coraz mniej jaj klatkowych w Polsce
Sieci handlowe rezygnują ze sprzedaży jaj klatkowych (zarówno samych jajek, jak i produktów, które je zawierają), wynika z publikacji Biznes Bez Klatek. Ponad 20 znanych sieci sklepów oraz dziesiątki firm z różnych gałęzi sektora spożywczego nie ma w asortymencie tych produktów. Firmy te zadeklarowały w poprzednich latach całkowite wycofanie jaj z chowu klatkowego. Na półkach dostępne są ponadto jaja z chowu ściółkowego, z wolnego wybiegu, z gospodarstw ekologicznych oraz jajka od polskiej kury zielononóżki.
Koniec ubiegłego roku był przełomowy, bo właśnie wtedy przypadał termin realizacji większości deklaracji dot. rodzajów jaj sprzedawanych w sklepach. Teraz możemy zobaczyć, jakie są rezultaty.
W ciągu ostatniej dekady na rynku wydarzyła się rewolucja na rzecz dobrostanu zwierząt. Duże grono największych graczy rynkowych odwróciło się od jaj klatkowych w odpowiedzi na wzrost świadomości i oczekiwań społecznych
O wycofaniu jaj klatkowych ze sprzedaży poinformowały niedawno: POLOmarket, ALDI i Selgros. Tego rodzaju jaj nie znajdziemy już też w sklepach sieci: Biedronka, Lidl, Żabka, Kaufland, MAKRO, Netto, FRAC i Frisco.
Zmian dokonały również Carrefour, Stokrotka, Chata Polska, E.Leclerc, TOPAZ i SPAR, które operują w modelu franczyzowym i wycofały jaja klatkowe z marek i sklepów własnych oraz centralnej dystrybucji. Prace nad pożegnaniem „trójek” trwają też w sieciach Dino, Eurocash, Auchan i Intermarché.
Do nowej rzeczywistości dostosowali się również giganci rynku spożywczego. Majonezy najpopularniejszych marek, w tym Winiary i Kielecki, powstają już wyłącznie na bazie jaj bezklatkowych. Podobne zmiany wprowadzili producenci słodyczy (m.in. Wedel, Wawel).
Co stoi za wyborem jajka w sklepie?
Decyzje sklepów i producentów mają wielkie znaczenie, bo przekłądają się na jakość życia zwierząt. Według Głównego Inspektoratu Weterynarii od początku 2025 r. liczba stanowisk dla kur w systemie klatkowym zmniejszyła się o blisko 4 miliony. Dla przykładu, w 2014 r. 87 proc. kur w Polsce utrzymywanych było w chowie klatkowym.
„Na naszych oczach dokonała się przełomowa zmiana. W odpowiedzi na oczekiwania konsumentów, wiele firm wycofało jaja z chowu klatkowego. Decyzje te wpływają na dobrostan milionów kur i istotnie zmieniają polski rynek jaj” – podaje Stowarzyszenie Otwarte Klatki.
Obecnie ok. 1/3 kur znoszących jajka w Polsce jest utrzymywana w systemach innych niż klatkowe. Ich liczba rośnie z roku na rok, co pokazuje, że odchodzenie od chowu klatkowego ma charakter systemowy.
Z najnowszych badań Centrum Badawczo-Rozwojowego Biostat z lutego 2026 r. wynika, że dla 7 na 10 Polaków warunki chowu kur są istotnym czynnikiem przy zakupie jaj. Ponad 77 proc. badanych uważa, że chów klatkowy nie zapewnia zwierzętom odpowiednich warunków. Można powiedzieć, że Polacy coraz częściej mówią o tym, że nie akceptują chowu klatkowego i oczekują od biznesu odpowiedzialności za warunki życia zwierząt.
Koniec epoki klatkowej jeszcze nie nadszedł
Do końca 2026 r. KE powinna przedstawić projekty przepisów prawnych, mające na celu stopniowe wycofywanie hodowli klatkowej, zgodnie z zaleceniami wynikającymi ze strategicznego dialogu na temat przyszłości rolnictwa UE. Chodzi nie tylko o kury, ale i króliki, czy gęsi.
Chów klatkowy wzbudza ogromne kontrowersje, wywołuje protesty rozmaitych środowisk zajmujących się prawami zwierząt i ekologią. Brak światła słonecznego, swobody ruchu, zbyt mała powierzchnia wywołują cierpienie zwierząt. Kury przetrzymywane są często w ciemnych halach, w takich warunkach panuje chaos, zwierzęta często ranią się wzajemnie i chorują. Takie warunki są idealne do rozprzestrzeniania się wirusów, które w naturze nie mają takiej formy, jak w niewoli. Największe niebezpieczeństwo stanowią wirusy H5N1.












