Opozycyjna Lista Studencka wygrała przedterminowe wybory parlamentarne w Serbii, które odbyły się w niedzielę 25 października, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Według sondażowych wyników ugrupowanie zdobyło 52,9 proc. głosów, co da 140 mandatów w 250-osobowym parlamencie. Oznacza to, że Serbska Partia Postępowa Aleksandra Vucicia straci władzę po 14 latach rządów.

Dmitrij Pieskow: Zamierzamy rozwijać stosunki Rosji z Serbią

– Przyjmujemy do wiadomości wyniki wyborów, które odbyły się w Serbii. Bardzo cenimy wkład, jaki pan Vucić wniósł w rozwój naszych stosunków dwustronnych – powiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, cytowany przez „The Moscow Times”. – Wiemy, że pozostanie on na scenie politycznej i mamy nadzieję, że nawet będąc w opozycji, będzie nadal przyczyniał się do zacieśniania naszych stosunków – podkreślił.

Zobacz wideo Putin może postrzegać Trumpa jako agenta

Pieskow wyraził nadzieję, że nowe władze Serbii będą chciały utrzymywać dobre relacje z Rosją. – Ze swojej strony zamierzamy nadal robić wszystko, co w naszej mocy, aby rozwijać nasze stosunki z Belgradem, ale jak wiadomo, do tanga trzeba dwojga – powiedział.

„Nigdy więcej tyranów w naszym kraju”

Po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów na ulicach wielu miast Serbii mieszkańcy świętowali zwycięstwo opozycji. – Nigdy więcej tyranów w naszym kraju – powiedział lider Listy Studenckiej Ilija Srdanović. – Zmierzamy ku cywilizowanej i lepszej Serbii – oświadczył.

Protesty po katastrofie w Nowym Sadzie

Do przyspieszonych wyborów w Serbii doprowadziły masowe protesty, które rozpoczęły się dwa lata temu. Demonstracje wybuchły po tragedii na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie. W listopadzie 2024 roku w wyniku zawalenia się części dachu zginęło 16 osób. Protestujący oskarżali serbskie władze o korupcję i zaniedbania, które według nich przyczyniły się do katastrofy. Ważną rolę w organizowaniu demonstracji odgrywali m.in. studenci.

Udział