
-
Angela Merkel wyraziła poparcie dla militarnego wsparcia Ukrainy, ale wskazała na niewykorzystany potencjał dyplomatyczny Europy.
-
Nazwisko Angeli Merkel jest wymieniane wśród kandydatów na stanowisko pełnomocnika UE do rozmów z Rosją, lecz sama była kanclerz odrzuciła taką możliwość.
-
Merkel argumentuje, że do skutecznych negocjacji potrzebna jest władza polityczna, której obecnie nie posiada.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Sądzę, że wsparcie militarne, które zapewniliśmy do tej pory Ukrainie, to absolutnie słuszna inicjatywa. Uważam także, że słusznie podejmujemy kolejne działania, aby zadbać o odstraszanie – powiedziała była kanclerz Niemiec w rozmowie z WDR, cytowanej przez Politico.
Angela Merkel wskazała jednak także kwestię, która budzi jej niezadowolenie w aktualnych ruchach Europy. – Żałuję, że Europa, w mojej ocenie, nie wykorzystuje wystarczająco mocno swojego potencjału dyplomatycznego – dodała.
Angela Merkel uderza w UE. Chodzi o rozmowy z Rosją
– Utrzymywanie kontaktów z Rosją przez Donalda Trumpa nie jest wystarczające – wskazała była kanclerz.
Od kilku tygodni w światowych mediach pojawiają się spekulacje na temat potencjalnych rozmów na linii Europa – Rosja. Sama Moskwa zapewniła, że jest gotowa wziąć udział w tego typu negocjacjach, choć nie zamierza ich inicjować, podkreślając, że „to nie Kreml zainicjował zerwanie naszych stosunków”.
Wśród państw europejskich brakuje jednak zgody, co do podjęcia takiej inicjatywy. Przeciwko rozmowom z Kremlem opowiadają się m.in. szefowa KE Ursula von der Leyen, szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oraz część państw członkowskich.
Namawiają do nich z kolei m.in. prezydent Finlandii Alexander Stubb i premier Belgii Bart De Wever. Z kolei Łotwa i Estonia zaproponowały, by UE powołała wspólnego pełnomocnika ds. rozmów z Rosją.
Rozmowy UE – Rosja? Merkel wśród potencjalnych pełnomocników
Nazwisko Merkel pojawia się wśród potencjalnych kandydatów na to stanowisko, obok m.in. Franka-Waltera Steinmeiera, prezydenta Niemiec. Była kanclerz dementuje jednak swoją kandydaturę.
Jak podkreśliła polityk, do jej biura nie wpłynęła oficjalna prośba w tej sprawie – a nawet gdyby tak się stało, nie uważa się za odpowiednią osobę, aby podjąć się tego zadania.
Merkel wspomina w tym kontekście swoje rozmowy z Władimirem Putinem przeprowadzone po aneksji Krymu. – Udało nam się przeprowadzić te negocjacje tylko dlatego, że dysponowaliśmy władzą polityczną, ponieważ byliśmy szefami rządów – stwierdziła, wyjaśniając, że aktualnie nie dysponuje taką pozycją.
– Potrzebujesz takiej władzy, aby to zrobić. A ja osobiście nigdy bym nie pomyślała, żeby prosić kogoś, aby wybrał się za mnie do Mińska i rozmawiał z Putinem… Takie sprawy trzeba brać we własne ręce – podkreśliła.
-
Szojgu o zakończeniu wojny w Ukrainie. Wskazuje trzy warunki
-
Politycy z Niemiec wybierają się na „rosyjskie Davos”. Zaprosił ich Kreml

