-
Rumunia planuje do 2030 roku wdrożyć łącznie 10 GW nowych mocy w energetyce słonecznej i wiatrowej, ograniczając jednocześnie wsparcie finansowe dla tych inwestycji na rzecz rozwoju magazynów energii.
-
Zmiany w modelu wsparcia polegają na przeniesieniu nacisku z dotacji na inwestycje w farmy OZE na programy pomocy publicznej, kontrakty różnicowe oraz dofinansowanie magazynowania energii, szczególnie z wykorzystaniem baterii.
-
Państwo skupia się także na dalszym rozwoju hydroenergetyki i geotermii, a publiczne środki mają przede wszystkim trafić do projektów magazynowania energii i infrastruktury potrzebnej dla systemu o zwiększonym udziale OZE.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Cel 10 GW podał Cristian Buşoi, sekretarz stanu w rumuńskim Ministerstwie Energii. Dotychczas część inwestycji była współfinansowana z pieniędzy publicznych, między innymi z rumuńskiego Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, czyli PNRR, oraz z unijnego Funduszu Modernizacyjnego.
W ramach PNRR Rumunia przeznaczyła ponad 200 mln euro na współfinansowanie 30 projektów. Teraz ten model ma się zmienić. Buşoi przekonuje, że rynek energii odnawialnej jest już na tyle dojrzały, że nowe elektrownie słoneczne i wiatrowe nie wymagają tak dużego wsparcia na etapie budowy.
Rumunia ograniczy dopłaty do farm wiatrowych i słonecznych
Nie oznacza to całkowitego wycofania państwa ze wspierania nowych projektów. Zamiast współfinansowania kosztów początkowych większą rolę mają odgrywać programy pomocy publicznej oraz kontrakty różnicowe, czyli mechanizm gwarantujący inwestorom określony poziom przychodów ze sprzedaży energii. Rumuński system takich kontraktów ma wartość ponad 3 mld euro w perspektywie 15 lat.
Kontrakty różnicowe nie pokrywają więc kosztu budowy elektrowni, lecz zmniejszają ryzyko związane z wahaniami cen energii. Dla inwestora oznacza to większą przewidywalność przychodów, a dla państwa możliwość wspierania rozwoju nowych mocy bez bezpośredniego finansowania części każdej inwestycji.
Zmiana priorytetów wiąże się z coraz większym udziałem energetyki zależnej od pogody. Im więcej paneli słonecznych i turbin wiatrowych pracuje w systemie, tym większego znaczenia nabiera możliwość przechowywania nadwyżek energii i oddawania jej do sieci wtedy, gdy produkcja spada.
Według Buşoi właśnie magazynowanie energii stanie się jednym z głównych kierunków inwestycji w najbliższych tygodniach i miesiącach. Ministerstwo Energii chce wspierać przede wszystkim bateryjne magazyny energii, ale planuje również rozwój magazynowania wykorzystującego hydroenergetykę.
Magazyny energii mają być kolejnym etapem transformacji
Na te projekty również mają trafić środki z Funduszu Modernizacyjnego. Rumunia nie podaje w tym materiale docelowej pojemności nowych magazynów ani mocy, jaką chce uruchomić. Wiadomo jednak, że mają one powstawać równolegle z kolejnymi farmami wiatrowymi i słonecznymi.
Rząd nie zamierza też opierać rozwoju energetyki wyłącznie na słońcu i wietrze. Buşoi zapowiedział dalsze inwestycje w hydroenergetykę. Część projektów wodnych, które wcześniej były blokowane w wyniku sporów z organizacjami pozarządowymi, ma według niego zostać odblokowana dzięki nowym przepisom.
Kolejnym elementem planu jest geotermia. Ma być wykorzystywana przede wszystkim w systemach ciepłowniczych, a w mniejszym stopniu do produkcji energii elektrycznej.
Największą zmianą jest jednak przesunięcie publicznego wsparcia. Państwo uznaje, że same instalacje słoneczne i wiatrowe coraz częściej mogą powstawać na zasadach rynkowych. Publiczne pieniądze mają więc trafiać przede wszystkim do magazynów energii i infrastruktury potrzebnej do pracy systemu przy rosnącym udziale OZE.


