
Szymon Krawiec, „Wprost”: Dlaczego odszedłeś z OpenAI?
Jarosław „Jerry” Tworek: Pracowałem tam przez ostatnie siedem lat. OpenAI w tym czasie stało się firmą już dość powszechnie znaną na świecie. Ale na początku tak nie było.
W OpenAI mieli pewien pomysł – skupić badania w kierunku ogólnej sztucznej inteligencji i tworzyć duże modele językowe. I mieli rację, bo stały się one obiecującym kierunkiem, a OpenAI było w tym zakresie najbardziej innowacyjną firmą na świecie. Mogło każdego roku tworzyć kolejne modele, żeby ostatecznie stać się liderem na rynku sztucznej inteligencji. A ten w tym czasie urósł do potężnych rozmiarów, stając się największą siłą ekonomiczną na świecie.
Ale wraz ze wzrostem rynku OpenAI urosła też konkurencja. Szczególnie z firmą Anthropic. W tym momencie ta rywalizacja sięga już ekstremalnych poziomów. OpenAI zaczęło się więc koncentrować na tej konkurencji, a jej możliwości do innowacji, wprowadzania dużych zmian, kontrolowania i wypuszczania nowych modeli językowych, stały się niestety trochę ograniczone. Tak to już jest, że sukces z jednej strony daje ci paliwo do wzrostu, a z drugiej zawęża też twoje pole potencjalnego działania i możliwości.
Jeśli ktoś wierzy, tak jak ja, że obecne rozwiązania sztucznej inteligencji to jest tylko początek drogi, a nie jej koniec, to wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest odejście z dużej firmy, która już jest nieco skostniała i ustrukturyzowana i starać się zrobić coś nowego na własną rękę. Trzeba wziąć pod uwagę, że dziedzina sztucznej inteligencji jest nadal bardzo młoda i pozostaje jeszcze dużo rzeczy do zrobienia i do wymyślenia.
W pożegnalnym liście pisałeś wprost, że chcesz „zgłębić rodzaje badań, które trudno realizować w OpenAI”.
Tak, to prawda.
To jakich twoich badań OpenAI rozwijać nie chciało?












