-
W niedzielę 25 października w Serbii odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne, które mogą zakończyć 14-letnie rządy obozu prezydenta Aleksandara Vucicia.
-
Głównym konkurentem rządzącej Serbskiej Partii Postępowej jest Studencka Lista, ruch obywatelski wywodzący się z protestów po tragicznej katastrofie budowlanej w Nowym Sadzie.
-
Ekspert PISM Tomasz Żornaczuk podkreśla, że dla obecnej władzy stawka wyborów jest ogromna, ponieważ opozycja zapowiada rozliczenie polityków z zarzutów o korupcję i przestępczość.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wybory w Serbii będziemy relacjonować w Interii. Po najnowsze informacje i relacje naszych korespondentów z Belgradu zapraszamy od niedzieli 25 października.
W niedzielę Serbowie wybiorą nowy parlament. Będą to przyspieszone wybory, które prezydent Aleksandar Vučić ogłosił we wrześniu, po fali trwających praktycznie od dwóch lat antyrządowych protestów.
Krótko później poinformował, że składa dymisję. Siedem miesięcy przed końcem swojej drugiej i – zgodnie z prawem – ostatniej kadencji.
– Chodziło o to, żeby pokazać, że będzie startował na premiera jako zwykły obywatel, bez żadnych ograniczeń – mówi Interii Tomasz Żornaczuk, koordynator programu Europa w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
Vučić chciał zorganizować wybory w takim momencie, żeby mieć jak największe szanse na wygranie
– Co prawda nie widzi ich Ana Brnabić, która pełniąc obowiązki prezydenta bierze udział w debatach przedwyborczych. Natomiast Vučić nie chciał przegapić momentu wyborów, po których może zostać premierem z mandatem społecznym. Jego kadencja jako prezydenta kończyłaby się za pół roku. Chciał zorganizować wybory w takim momencie, żeby mieć jak największe szanse na wygranie. By je zwiększyć, potrzebny był lider, który według części serbskiego społeczeństwa czyni ich krainę mlekiem i miodem płynącą od 14 lat – dodaje nasz rozmówca.
To jednak nie wszystko. Stawka tych wyborów dla Vučicia i jego otoczenia jest znacznie większa. On sam po 14 latach może stracić władzę, którą sprawował najpierw jako wicepremier, potem premier i wreszcie prezydent.
Studenci wygrają w Serbii? „Na szali jest więzienie”
Jak wskazuje Reuters, w tym miesiącu opublikowano w Serbii tylko jeden sondaż, narodowo-konserwatywnego think tanku Nowa Serbska Myśl Polityczna. Serbska Partia Postępowa (SNS) Vučicia uzyskała w nim 42,7 proc. Główny konkurent to Studencka Lista (SL), która notuje w badaniu 44,5 proc. Reuters zaznacza jednak, że bukmacherzy sprzyjają Vučiciowi.
– Studencka Lista ma szanse wygrać, ale niezależnie od tego, kto zwycięży, przewaga może być niewielka. Jeśli potwierdzą się sondaże – raczej nielicznie prowadzone, jedni i drudzy potrzebowaliby koalicji do rządzenia. Na ten moment nie pokusiłbym się o wskazanie, kto ją będzie układał – przestrzega Tomasz Żornaczuk.
Opozycja wskazuje, że Vučić rządził 14 lat, a oni będą potrzebowali 14 dni, żeby ludziom obecnej władzy postawić zarzuty za popełnione przestępstwa
– Na pewno na szali jest więcej, niż tylko władza. Opozycja oskarża rządzących o korupcję, powiązania ze światem przestępczym. Wskazuje, że Vučić rządził 14 lat, a oni będą potrzebowali 14 dni, żeby ludziom obecnej władzy postawić zarzuty za popełnione przestępstwa. Mówiąc krótko, na szali jest więzienie – podkreśla nasz rozmówca.
Wybory w Serbii. Czym jest Studencka Lista
By zrozumieć fenomen ruchu studenckiego w Serbii, musimy cofnąć się o dwa lata.
1 listopada 2024 roku doszło do katastrofy budowlanej w Nowym Sadzie. Zawaliło się zadaszenie nad wejściem do dworca kolejowego, zginęło 16 osób. Wydarzenie wywołało protesty, które dały początek politycznej inicjatywie studentów.
– To blok polityczny, który powstał na bazie protestów po tragedii w Nowym Sadzie. Z nich wyłoniła się masa krytyczna, z której wyrosła Studencka Lista. Dziś ma poparcie istniejących wcześniej sił politycznych. Przykładem jest były prezydent Boris Tadić i jego Partia Demokratyczna – wskazuje ekspert PISM.
W naukach politycznych taki twór określa się jako ekipę wielkiego namiotu. Wskazują, że na ich listach są profesorowie, naukowcy, przedsiębiorcy, rolnicy i przede wszystkim studenci
– W naukach politycznych taki twór określa się jako ekipę wielkiego namiotu. Wskazują, że na ich listach są profesorowie, naukowcy, przedsiębiorcy, rolnicy i przede wszystkim studenci. Oficjalnego lidera nie ma, ale w debatach politycznych wybija się pan Dejan Šoškić, który jest już poza wiekiem studenckim, ale reprezentuje ten ruch. To nie znaczy, że w debacie publicznej nie biorą udziału młodsi jej przedstawiciele. Biorą, często z sukcesami, wytykając władzy odklejenie od rzeczywistości – mówi dalej Żornaczuk.
Demonstranci z protestów po tragedii w Nowym Sadzie oskarżyli władzę o korupcję i zaniedbania przy odbiorze inwestycji.
Dziś studenci na sztandarach mają nie tylko rozliczenie korupcji, ale też walkę z bezkarnością polityków, reformę informacyjną o wolności mediów, autonomię uniwersytetów, wprowadzenie mechanizmów demokracji bezpośredniej.
Antyzachodnie tezy Aleksandara Vučicia
W wyborach istotny jest też stosunek obu największych sił politycznych do Unii Europejskiej. Szczególnie w kontekście ostatnich wypowiedzi Aleksandara Vucicia.
– Dla opozycji wybory są o tym, czy Serbowie będą mieszkać w państwie demokratyzującym się i aspirującym do członkostwa w Unii Europejskiej, czy – jak wskazują – w państwie mafijnym, zawłaszczonym przez jedną partię polityczną, jak to ma miejsce teraz – wskazuje Żornaczuk.
– Rząd z kolei opowiada, że głos na nich to wybór stabilności, inwestycji, stabilnych płac, emerytur i praw Serbów w krajach ościennych – tłumaczy dalej.
Co ciekawe, wybór Studenckiej Listy, mimo proeuropejskich postulatów, nie oznacza automatycznie odcięcia od Rosji.
– W szerszej perspektywie ani Serbska Partia Postępowa, ani Studencka Lista nie opowiadają się za nałożeniem sankcji na Rosję. Wielkiej zmiany tutaj nie będzie. Inny jest natomiast stosunek obu partii do Zachodu. Rządzący oskarżają „siły zagraniczne”, jakoby na przykład inspirowały sojusz Kosowa, Albanii i Chorwacji przeciwko Serbii. Vučić w rosyjskich mediach mówił, że taki sojusz nie mógłby powstać bez błogosławieństwa Brukseli i NATO. Opozycja traktuje Zachód jako partnera w procesie demokratyzacji Serbii – podsumowuje Tomasz Żornaczuk w rozmowie z Interią.
Jakub Krzywiecki
-
Parlament Serbii rozwiązany. Prezydent będzie ubiegał się o inny urząd
-
Serbia w ogniu protestów. „Punkt krytyczny został przekroczony”













