Łódź typu cayuco 7 sierpnia wypłynęła z afrykańskiej Gambii i zmierzała w kierunku Wysp Kanaryjskich. Na jej pokładzie znajdowało się 127 osób, w tym cztery kobiety i dziecko. Według agencji EFE samolot zlokalizował dryfującą jednostkę w środę o godzinie 18.40 lokalnego czasu na południe od Wysp Kanaryjskich i około 120 kilometrów od Gran Canarii. O północy przypłynęła do niej łódź ratownicza Guardamar Urania, należąca do hiszpańskiej służby ratownictwa morskiego.
Śmierć na szlaku migracyjnym
Na pokładzie było tylko 44 ocalałych mężczyzn z Gambii i Mali oraz pięć ciał, w tym kobiety i niemowlęcia. Ponad 80 osób zginęło podczas przeprawy. Ratownicy zabrali ocalałych, ale pozostawili ciała ze względu na bardzo trudne warunki na morzu. Pięciu mężczyzn było w ciężkim stanie. W związku z tym służba ratownictwa morskiego wysłała helikopter, który przetransportował ich do szpitali.
Pozostali trafili do hiszpańskiego portu w Arguineguín, gdzie otrzymali pomoc od Czerwonego Krzyża – podał portal La Voz Canaria. Wiadomo, że ocaleni dotarli na ląd około godziny 3.30. Według EFE byli oni skrajnie wyczerpani. Niektórzy ledwo trzymali się na nogach i osuwali się, gdy policjanci chcieli zapisać ich imiona i miejsce pochodzenia. Wiele osób było odwodnionych i zdezorientowanych. Niewykluczone, że w desperacji pili morską wodę, ponieważ lekarze rozpoznali u nich objawy mogące na to wskazywać.
Jeden z najbardziej śmiercionośnych szlaków
Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji informowała, że szlak zachodnioafrykańsko-atlantycki (WAAR) – który łączy wybrzeża krajów Afryki Zachodniej z Wyspami Kanaryjskimi – jest uważany za jeden z najbardziej śmiercionośnych szlaków migracyjnych na świecie. Alternatywną drogą jest szlak zachodniośródziemnomorski (WMR), który łączy Maroko i Algierię z Hiszpanią kontynentalną, Balearami oraz Ceutą i Melillą. Była to najczęściej wykorzystywana droga migracyjna do Europy w 2018 roku.













