-
Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał biskupa Andrzeja Jeża na dwa lata ograniczenia wolności za zbyt późne zgłoszenie przestępstw podległych mu księży.
-
Wyrok nakłada na biskupa obowiązek potrącania 25 procent wynagrodzenia na cel społeczny oraz wpłatę 20 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.
-
Jest to pierwszy w Polsce wyrok skazujący urzędującego biskupa za niedopełnienie prawnego obowiązku zawiadomienia organów ścigania o tego rodzaju przestępstwie w Kościele.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Biskup został uznany winnym zaniechania zgłoszenia spraw obu księży. Za każdą z nich Sąd Rejonowy w Tarnowie wymierzył mu po rok i sześć miesięcy ograniczenia wolności. W miejsce zasądzonych kar sąd wymierzył karę łączną dwóch lat ograniczenia wolności polegającej na potrąceniu 25 procent wynagrodzenia za pracę w stosunku miesięcznym na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Sąd zdecydował również, że biskup ma wpłacić po 10 tysięcy zł za obie sprawy na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz zwrócić koszty sądowe.
Wyrok jest nieprawomocny. Biskupowi przysługuje prawo do apelacji.
Sąd o sprawie biskupa Jeża
Prokuratura oskarżyła biskupa diecezji tarnowskiej Andrzeja Jeża o to, że mając informacje o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich poniżej 15. roku życia przez dwóch księży z jego diecezji, zwlekał z zawiadomieniem służb.
Władze kościelne co prawda zawiadomienie dotyczące kapłanów Stanisława P. i Tomasza K. złożyły, ale zdaniem śledczych zbyt późno. Proces w tej sprawie toczył się osiem miesięcy.
Sąd uzasadnił wyrok obowiązkiem powiadomienia organów ścigania o posiadaniu wiarygodnej informacji o przestępstwie wyrządzonym wobec nieletnich.
Biskup przed sądem ws. nieletnich. Pierwszy przypadek w Polsce
Oskarżyciel wniósł o skazanie biskupa na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenie 20 tysięcy grzywny. Obrońcy apelowali o uniewinnienie.
Zdaniem obrony hierarcha kościelny nie dopuścił się umyślnego zaniechania zgłoszenia. Sam biskup Andrzej Jeż nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wyjaśniał, że przepisy prawa karnego i specyfikacja konkretnych spraw są niejasne.
W przypadku księdza Stanisława P. ordynariusz wskazał na wątpliwości jurysdykcyjne, ponieważ czyny kapłana były popełnione głównie w Ukrainie. Z kolei w sprawie księdza Tomasza K. utrzymywał, że przez długi czas nie wiedział, że wśród ofiar duchownego były osoby poniżej 15. roku życia.
Sprawa bp. Andrzej Jeża jest pierwszym w Polsce postępowaniem sądowym biskupa dotyczącym zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży.
Pokłosie spraw dwóch księży. Odpowiedzialność za zaniechanie zgłoszenia przestępstwa
Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów.
Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast wobec ks. Tomasza K. toczy się postępowanie przed Sądem Rejonowym w Nowym Sączu.
Ofiarami przestępstw seksualnych dwóch kapłanów jest kilkadziesiąt osób. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów – biskupa Andrzeja Jeża.
Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. „obowiązek społeczny”, za którego niedopełnienie nie była przewidziana kara. Obecnie za złamanie tego przepisu grozi do trzech lat więzienia.
-
Ciało młodej kobiety wyłowione z Wisły, przy nim dokumenty. Nowe informacje
-
Doniesienia o niepokojących działaniach prokuratury. Żurek reaguje













