Inicjatorką czwartkowych protestów kobiet była gdańska Fundacja Widzialne. Do inicjatywy dołączyły również inne środowiska, w tym Ogólnopolski Strajk Kobiet. Manifestacje ruszyły w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który – pod przywództwem Julii Przyłębskiej – stwierdził, że „przepis zezwalający na przerywanie ciąży z powodu wad płodu jest sprzeczny z konstytucją”. Decyzja wywołała wówczas protesty w całej Polsce.
Sejm we wtorek przyjął dwie ustawy dotyczące aborcji. Jedna z nich zakłada przywrócenie możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu. Druga dotyczyła częściowej dekryminalizacji tego zabiegu. Organizatorzy protestów przypomnieli jednak, że jedną z obietnic Koalicji Obywatelskiej przed wyborami w 2023 roku było zalegalizowanie aborcji do 12. tygodnia ciąży. „Żądamy pełnej dekryminalizacji aborcji i dostępnej aborcji na NFZ” – napisała Fundacja Widzialne na Facebooku.
Strajki kobiet w całej Polsce
Wyborcza.pl relacjonowała, że protesty miały rozpocząć się o godzinie 18, ale między innymi w Krakowie i Szczecinie uczestnicy zgromadzili się na wyznaczonym miejscu już godzinę wcześniej. Mieli ze sobą transparenty i skandowali hasła takie jak „myślę, czuję, decyduję!”.
W wielu miastach padał deszcz, ale organizatorzy i uczestnicy nie przejmowali się tym. Między innymi w Lublinie manifestujący stali pod czarnymi parasolami, które przywodziły na myśl symbol Czarnych Protestów, które wybuchły w 2016 roku po planach zaostrzenia przepisów aborcyjnych. – Jestem zmęczona, ale będę stała tu w deszczu, żeby zapewnić lepszą przyszłość dla nas wszystkich – mówiła w Łodzi przez megafon Martyna Urbańczyk z partii Razem.
„Czerwona kartka za aborcję”
Hasłem przewodnim protestów było „Czerwona kartka za aborcję”. W Olsztynie manifestanci przyczepili takie kartki obok wejść do biur Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. W Opolu taka próba zakończyła się interwencją policji. Z kolei w Lublinie uczestnicy chcieli wręczyć czerwoną kartkę europosłance KO Marcie Wcisło.
Kontrmanifestacje z różańcami
Z postulatami kobiet, dotyczącymi legalnej aborcji, nie zgadzała się między innymi Młodzież Wszechpolska, której białostoccy reprezentanci wywiesili baner z napisem „Czerwona kartka dla morderców bezbronnych”. Kontrmanifestanci w wielu miastach odmawiali różaniec, puszczali odgłosy płaczu dziecka i zagłuszali postulaty kobiet. W Krakowie przynieśli nawet transparenty z martwymi płodami i napisami „PO = aborcyjna rzeź w Polsce”.
W Katowicach konkurujące ze sobą manifestacje oddzieliła policja, a we Wrocławiu doszło do przepychanek z mundurowymi. Funkcjonariusze prawdopodobnie próbowali tam zatrzymać uczestnika lub uczestników, którzy weszli na jezdnię – informowała Wyborcza.


