Amerykańska telewizja CBS News podała we wtorek nieoficjalnie, że dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) John Ratcliffe przybył we wtorek (25 sierpnia) do Moskwy na pokładzie samolotu transportowego C-17. Telewizja poinformowała, że dyrektor służby wywiadowczej odbywa spotkania. Wizyta miała trwać ok. czterech godzin.

Według nieoficjalnych informacji „The Wall Street Journal” przylot Ratcliffa do Rosji mógł być związanymi z możliwymi planowanymi przez Rosję działaniami przeciwko NATO. Z kolei „New York Times” podał, że dyrektor CIA miał przedstawić „ponurą” ocenę stanu rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie i wezwać Rosję do zawarcia układu kończącego wojnę.

Zobacz wideo Suwerenna Polska i Rosja – dużo wspólnego?

Rosja wykorzysta „zielone ludziki” w Estonii?

Jak jednak opisuje „The Telegraph”, wkroczenie przez Rosję na teren krajów NATO wcale nie musiałoby być operacją wojskową na tak dużą skalę, jak ta w Ukrainie. Jak czytamy, w ostatnich miesiącach na Telegramie pojawiły się konta wzywające do utworzenia „Narwskiej Republiki Ludowej” – niezależnego terytorium dla rosyjskiej mniejszości w Estonii.

Byłby to podobny zabieg do tego, z którego Rosja korzystała wcześniej w Ukrainie, podczas inwazji na Krym w 2014 r. Chodzi o słynne „zielone ludziki”, czyli zamaskowanych rosyjskich żołnierzy w mundurach bez żadnych oznaczeń państwowych. Moskwa mogłaby przeprowadzić podobną akcję, w wyniku której estońskie siły bezpieczeństwa zostałyby oskarżone o zabicie lub zranienie obywateli pochodzenia rosyjskiego.

Moskwa mogłaby „potencjalnie zająć dość niewielki obszar przy granicy” (…), wystarczający, by sprawdzić gotowość NATO do uruchomienia artykułu piątego, który zobowiązuje wszystkich członków do udzielenia pomocy atakowanemu państwu – mówi Justin Bronk, starszy pracownik naukowy w think tanku Royal United Services Institute.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy rozważa zmiany w zasadach mobilizacji. Po raz kolejny wraca temat kobiet w armii – pisze z Kijowa Piotr Andrusieczko na Wyborcza.pl

Ekspert o ataku na Estonię: Gdyby NATO nie powołało się na artykuł piąty, byłby to ogromny cios 

Następnie, jak czytamy w artykule, władze Rosji mogłyby wzmocnić swoją kontrolę nad tym terenem, wysyłając m.in. sprzęt wojskowy. Gdyby NATO nie powołało się na artykuł piąty, byłby to ogromny cios dla wiarygodności sojuszu, potencjalnie śmiertelny – podkreśla Bronk, odnosząc się opisywanej hipotetycznie sytuacji.

Jak podkreśla ekspertka, wiele zależałoby od reakcji USA i gotowości do podjęcia działań zbrojnych. Inaczej europejskich siłom mogłoby brakować „siły ognia i liczebności” do odparcia nawet ograniczonej rosyjskiej inwazji.

Cytowany przez „The Telegraph” były wysoki rangą oficer brytyjskiej armii z doświadczeniem w Estonii podkreśla również, że jego zdaniem w takiej sytuacji Estonia zareagowałaby szybko i zdecydowanie, „nie czekając na zielone światło od NATO”.

Teheran odrzuca amerykańską presję i nie chce zgodzić się na warunki stawiane przez Donalda Trumpa. Ale nie jest kompletnie zamknięty na rozmowy. Przyjmuje bowiem wysłanników z Kataru, Pakistanu i Omamu – pisze Marta Urzędowska na Wyborcza.pl

Kluczowe znaczenie przesmyku suwalskiego

Brytyjski dziennik zwraca też uwagę na ogromną rolę przesmyku suwalskiego. Od dziesięcioleci NATO obawia się potencjalnego ataku na ten pas lądu, biegnący przez kraje bałtyckie i obok Polski, łączący rosyjski Obwód Królewiecki z Białorusią.

Nie wierzę, że Rosja zaatakowałaby przesmyk suwalski, ponieważ oznaczałoby to pełną wojnę z NATO, a szczerze mówiąc, Rosja by ją przegrała, chyba że z powodzeniem użyłaby broni jądrowej. A to szalone ryzyko, bo jeśli popełnią błąd, to oni też wszyscy zginą – przekonuje Bronk.

Udział
Exit mobile version