To Hegseth zdecydował o redukcji wojsk w Europie. Powodem ma być frustracja Trumpa

Jak donosi telewizja, powołując się na dwóch urzędników, sekretarz obrony Pete Hegseth nagle podjął w tym tygodniu decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek do Europy oraz wycofania innych wojsk będących już na kontynencie. W efekcie wysyłana do Polski brygada pancerna, której część już jest na miejscu, teraz musi wrócić do Teksasu. Sprawa dotyczy też wycofania planowanego jeszcze przez administrację Bidena stałego rozmieszczenia batalionu artylerii dalekiego zasięgu (wraz m.in. z rakietami Tomahawk) w Niemczech. Hegseth miał również odwołać z Europy dowództwo nadzorujące zdolności dalekiego zasięgu.

Zobacz wideo owoTrump rządzi, jakby prowadził program w telewizji

CNN: Decyzja wywołała frustracją

Informacje o anulowaniu rozmieszczeniu tych drugich sił były nieoficjalnie podawane już 1 maja, kiedy Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Według źródeł CNN, decyzje te miały na celu redukcję liczby żołnierzy w Europie w związku z krytyką Trumpa wobec postawy europejskich sojuszników w obliczu wojny z Iranem. Chodzi m.in. o słowa niemieckiego kanclerza Friedricha Merza, który sugerował, że Irańczycy „upokarzają” Amerykę.

Według wewnętrznych instrukcji dla urzędników Pentagonu w sprawie uzasadniania decyzji („talking points”), z którymi zapoznała się CNN, decyzja jest bezpośrednio powiązana z frustracją wobec Europy, a w szczególności Niemiec. „Państwa europejskie nie stanęły na wysokości zadania, gdy Ameryka ich potrzebowała” a „niedawna retoryka Niemiec była niestosowna i nieproduktywna” – głoszą dokumenty. „Prezydent słusznie reaguje na te kontrproduktywne uwagi” – czytamy dalej.

W innych „przekazach dnia” miały znaleźć się sformułowania mówiące o tym, że zwiększenie liczby sił USA w Europie, jakie dokonało się za rządów Bidena w reakcji na rosyjską inwazję Ukrainy, od początku miało być tymczasowe. Wtedy właśnie liczebność sił USA w Polsce została podwojona z ok. 5 do 10 tys.

CNN podaje, że anulowanie zaplanowanych rotacji i przerzutów może być sposobem na obejście logistycznych trudności związanych z szybkim wycofaniem sił stacjonujących na stałe w Niemczech – szczególnie żołnierzy, których rodziny również mieszkają na terenie baz – przy jednoczesnym zmniejszeniu ogólnej liczebności wojsk.

„Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego nastąpi”

Decyzja Pentagonu wzbudziła zaskoczenie i konsternację w Kongresie po obu stronach politycznego sporu. Przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych USA Roger Wicker powiedział w czwartek PAP, że bada sprawę i będzie domagał się w tej sprawie wyjaśnień od Pentagonu. Do tej pory – jak mówił – od Departamentu Obrony nie usłyszał wystarczających wyjaśnień. Swoje oburzenie doniesieniami wyraziła też Demokratka Tammy Duckworth.

Jak dotąd resort publicznie nie wytłumaczył w pełni decyzji. Jedynym wyjątkiem jest wypowiedź pełniącego obowiązki rzecznika prasowego Pentagonu Joela Valdeza dla Politico, który przeczył, by decyzja była nagła.

„Decyzja o wycofaniu wojsk jest efektem kompleksowego, wielowarstwowego procesu, który uwzględnia opinie kluczowych dowódców (amerykańskich sił zbrojnych w Europie) i całego łańcucha dowodzenia” – powiedział w oświadczeniu cytowanym przez portal. „Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili”.

Politico donosi jednak co innego – że decyzja zaskoczyła decydentów po obu stronach Atlantyku.

– Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego nastąpi – powiedział jeden z amerykańskich urzędników cytowanych przez portal i dodał, że europejscy i amerykańscy oficjele „spędzili ostatnie 24 godziny na rozmowach telefonicznych, próbując zrozumieć decyzję i dowiedzieć się, czy czekają ich jeszcze jakieś niespodzianki”.

Reakcja MON

Przedstawiciele polskiego rządu, w tym wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz dementowali w czwartek informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił m.in., że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że „inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów”, lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie ok. 10 tys.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Udział