
-
Badania wykazały, że przemysłowa hodowla owadów na żywność nie zawsze jest bardziej ekologiczna niż produkcja mięsa, a jej wpływ na klimat jest uzależniony od wielu czynników, takich jak rodzaj energii i paszy.
-
Emisje z hodowli owadów mogą być porównywalne z emisjami związanymi z produkcją mięsa, zwłaszcza w mniej efektywnych systemach oraz w regionach wymagających dodatkowego ogrzewania.
-
Autorzy raportu zwracają uwagę, że większość owadów trafia do pasz dla zwierząt gospodarskich i ryb, co oznacza, że sektor ten nie zawsze zastępuje produkcję mięsa, a także wskazują na kwestie etyczne dotyczące dobrostanu owadów.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Przeprowadzona przez naukowców analiza podważa część założeń dotyczących owadów jako klimatycznie korzystniejszej alternatywy dla mięsa.
Jej autorzy przeanalizowali dostępne badania dotyczące wpływu środowiskowego hodowli owadów w Europie i Ameryce Północnej. Zwrócili uwagę, że jej ślad węglowy jest bardzo zróżnicowany. W zależności od systemu produkcji emisje mogą wynosić od ok. 3 do 35,5 kg dwutlenku węgla na kilogram białka. Dla porównania: drób wiąże się z emisjami na poziomie 18-36 kg dwutlenku węgla, a wieprzowina 21-53 kg dwutlenku węgfla. W najlepszych warunkach owady wypadają więc korzystnie, ale w tych mniej efektywnych ich przewaga znika.
– Korzyści środowiskowe zależą od tego, w jaki sposób produkuje się owady i co dokładnie zastępują one w diecie – podkreślił jeden z autorów raportu Camilo Garzón.
Hodowla owadów wymaga sporego ogrzewania
Raport wskazuje też, że najwyższe emisje generuje hodowla owadów w chłodniejszych regionach świata, gdzie konieczne jest ogrzewanie obiektów gospodarczych. Dodatkowym minusem jest to, że w Europie i Ameryce Płn. nadal w tego typu instalacjach bardzo niewielki udział ma energia odnawialna.
Problemem, na który autorzy zwracają uwagę, jest także to, że choć hodowla owadów bywa promowana jako sposób na ograniczenie produkcji mięsa – w praktyce znaczna jej większość trafia nie do ludzi, lecz do pasz dla zwierząt gospodarskich oraz ryb. Oznacza to, że zamiast zastępować hodowlę zwierząt, sektor pośrednio ją wspiera.
– Jeśli owady są wykorzystywane głównie jako pasza dla innych zwierząt, wcale nie prowadzi to do spadku konsumpcji mięsa. Decydenci powinni więc zadać sobie pytanie, czy takie inwestycje rzeczywiście zmieniają system żywnościowy, czy wręcz go utrwalają – zauważyła współautorka badania Cleo Verkuijl.
Konsumentów owadów wciąż jest niewielu
Naukowcy zwrócili też uwagę, że rynek konsumencki produktów z owadów pozostaje ograniczony, ponieważ nadal trafiają one do bardzo wąskiej grupy odbiorców i nie są szeroko akceptowane jako element codziennej diety. W praktyce przekłada się to na niską sprzedaż, mimo wieloletniego wsparcia inwestorów i instytucji publicznych, co spowalnia rozwój całego sektora.
W ich ocenie istnieje również ryzyko, że rosnące inwestycje w hodowlę owadów odciągają środki finansowe i uwagę polityków od innych technologii alternatywnego białka, takich jak białko roślinne czy mięso hodowane komórkowo, które mogą mieć większe szanse na masową produkcję.
Autorzy raportu wskazali także na kwestie etyczne związane z coraz większą liczbą badań sugerujących, że owady mogą posiadać zdolność odczuwania bólu i reakcji stresowych, co stawia pytanie o moralną akceptowalność ich przemysłowej hodowli na dużą skalę.












