
Trump mówił o Kubie, odpowiadając na pytania dotyczące Iranu i amerykańskiej blokady irańskich portów. – Możemy się zatrzymać, wracając z Iranu – powiedział prezydent USA. Ten wątek pojawił się, gdy prezydent USA równolegle groził Teheranowi zniszczeniem irańskich jednostek, jeśli zbliżą się do amerykańskiej blokady Cieśniny Ormuz. Al Jazeera odnotowała tę serię wypowiedzi jako element dalszego zaostrzania retoryki Waszyngtonu wobec przeciwników USA.
Kuba wraca w wypowiedziach Trumpa
To nie pierwszy raz, gdy Trump łączy temat Iranu z Kubą. Reuters pisał już 5 marca, że amerykański prezydent mówił o chęci „dokończenia” sprawy Iranu, a potem przejścia do Kuby. Wtedy stwierdził, że będzie to „kwestia czasu”. Dzisiejsza wypowiedź wygląda więc w opinii zachodnich mediów nie jak przypadkowa dygresja, ale jak kolejny sygnał, że Hawana pozostaje na jego politycznym celowniku.
Kuba odpowiada: „Będziemy się bronić”
Wcześniej twardy komunikat wysłała sama Kuba. – Będziemy się bronić i jeśli będziemy musieli umrzeć, to zrobimy to – powiedział prezydent Miguel Diaz-Canel w rozmowie z NBC. Dodał, że Kubańczycy są „gotowi oddać życie za rewolucję”. Jednocześnie zaznaczył, że Hawana pozostaje otwarta na dialog z USA, ale bez ustępstw w sprawie systemu politycznego i bez zgody na amerykańskie warunki. W praktyce ma to oznaczać dalszy wzrost napięcia między Waszyngtonem a Hawaną.
Napięcie rośnie
W ostatnich tygodniach napięcie między Waszyngtonem a Hawaną wyraźnie rosło. Administracja Trumpa zaostrzała presję na Kubę, a sam prezydent już wcześniej sugerował, że po Iranie przyjdzie czas także na ten kierunek. Dzisiejsza wypowiedź wpisuje się więc w szerszą linię coraz ostrzejszej polityki USA wobec władz w Hawanie. Wcześniej wyraźnym sygnałem tej presji było odcięcie wyspiarskiego kraju od ropy, co spowodowało, że kraj pogrążył się w jeszcze większym kryzysie. Kuba była bowiem uzależniona od wenezuelskich dostaw surowca. Po aresztowaniu Nicolasa Maduro te zostały wstrzymane.
Orbán swoich ludzi umieścił w wielu miejscach. Przywrócenie niezależności tych instytucji będzie dużym wyzwaniem nawet przy konstytucyjnej większości – ocenia Dávid Vig, dyrektor Amnesty International Hungary w rozmowie z Anną Wyrwik. Czytaj na Wyborcza.pl











