Trump usunął grafikę, która przedstawiała go jako Jezusa. Wyjaśnił, dlaczego

Opublikowana w niedzielę (12 kwietnia) grafika przedstawiała Donalda Trumpa w białej szacie i czerwonym płaszczu, kładącego rękę na czole chorego mężczyzny. Z rąk Trumpa wystrzeliwały świetliste promienie. Wokół było widać twarze żołnierza, weterana, uśmiechniętej pielęgniarki i modlącej się kobiety. W tle pojawiły się: Statua Wolności, Mauzoleum Lincolna, fajerwerki, amerykańska flaga, wojskowe samoloty, orły oraz żołnierze w roli aniołów. 

Nie jest jasne, kto jest autorem obrazu, zdradzającego elementy grafiki wygenerowanej przy pomocy sztucznej inteligencji. Wcześniej ten sam wizerunek zamieścił na Instagramie pochodzący z Australii prawicowy publicysta Nick Adams, pierwotnie nominowany na ambasadora w Malezji, a później mianowany „specjalnym wysłannikiem ds. amerykańskiej turystyki, wyjątkowości i wartości”. Adams znany jest z bombastycznych pochwał pod adresem Trumpa. Do grafiki dodał podpis: „Ameryka od dawna jest chora. Prezydent Trump uzdrawia ten kraj”.

Zobacz wideo Trump rządzi, jakby prowadził program w telewizji

Donald Trump tłumaczy się z grafiki, która przedstawiała go jako Jezusa 

W poniedziałek grafika zniknęła z profilu prezydenta. Później, w rozmowie z dziennikarzami, Trump przyznał, że sam ją opublikował. Próbował także tłumaczyć, że przedstawiała go jako lekarza, a nie Jezusa. – Myślałem, że to ja jako lekarz, i że to ma związek z Czerwonym Krzyżem, który wspieramy – powiedział Trump. – Ja jako lekarz mam pomagać ludziom. I rzeczywiście pomagam im. Sprawiam, że ludziom robi się o wiele lepiej – dodał. Stwierdził też, że informacje o tym, że grafika przedstawiała go jako Jezusa są fake newsami. 

Obecny prezydent USA wielokrotnie w przeszłości używał retoryki i symboliki religijnej, twierdząc m.in., że „Bóg jest z niego dumny”, że żaden prezydent nie zrobił tak wiele dla religii, jak on i że dzięki niemu religia jest „gorętsza niż kiedykolwiek”. W ostatnim czasie w swoich wpisach zawierających groźby wobec Iranu Tramp używał zwrotów „chwała Bogu” i „chwała Allahowi”. Przekonywał też, że Bóg stoi po stronie Ameryki w wojnie z Iranem.

Czytaj także na Wyborcza.pl: Katastrofa humanitarna w Iranie, globalny kryzys gospodarczy, rozciągnięcie „ograniczonej operacji wojskowej” na lata… Skutki blokady cieśniny przez USA mogą być różnorakie, ale Donaldowi Trumpowi może chodzić o coś zupełnie innego – pisze Robert Stefanicki. 

Fala krytyki po opublikowaniu grafiki 

Grafika przedstawiająca Donalda Trumpa jako Jezusa spotkała się z krytyką niektórych ewangelikalnych chrześcijan i konserwatywnych katolików, którzy wcześniej niemal nieustannie wyrażali poparcie dla decyzji prezydenta. „Nie wiem, czy prezydent uważał się za zabawnego, czy jest pod wpływem jakiejś substancji, ani jakie inne wytłumaczenie mógłby mieć dla tego SKANDALICZNEGO bluźnierstwa” – napisała, cytowana przez „The Washington Post”, Megan Basham. To znana protestancka pisarka i komentatorka o raczej konserwatywnych poglądach. Wezwała także prezydenta do tego, aby natychmiast usunął grafikę, a następnie „prosił o wybaczenie naród amerykański i Boga”. 

Jeden z urzędników administracji Trumpa, rozmawiając anonimowo z dziennikiem stwierdził, że prezydent posunął się za daleko przy tej publikacji. Stwierdził jednak, że część najwierniejszych zwolenników ruchu MAGA przedstawia Trumpa w kategoriach quasi-mesjasza. – Inni ludzie na wiecach Trumpa robią to za niego, ale kiedy robisz to sam,… w najlepszym razie jest to świętokradztwo – dodał. Działanie prezydenta skrytykowała także Isabel Brown, katolicka podcasterka konserwatywna influencerka, współpracująca z Białym Domem. „Ten wpis jest, szczerze mówiąc, obrzydliwy i niedopuszczalny, ale także głęboko błędnie interpretuje obraz narodu amerykańskiego, doświadczającego prawdziwego i pięknego odrodzenia wiary w Chrystusa pośród naszej rozbitej kultury” – skomentowała. 

Oskar Górzyński (PAP)

Udział