Czy „niebieska fala” Demokratów zatopi Republikanów w Kongresie USA? – śledź relację na żywo na Wyborcza.pl

W Stanach Zjednoczonych trwa liczenie głosów po wtorkowych wyborach połówkowych (ang. midterms). Amerykanie wybierali wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 ze 100 senatorów. W 36 stanach wybierano gubernatorów. Wyniki wyborów w niektórych stanach powinny być ogłoszone już w środę, ale ostateczne podliczenie wszystkich głosów może zająć dni lub tygodnie.

Według zestawienia telewizji NBC, opublikowanego nad ranem w środę (4 listopada) kandydaci Demokratów przejęli już 5 mandatów Izby Reprezentantów, które dotychczas należały do Republikanów – o czym piszemy na Gazeta.pl. To o 2 mandaty więcej, niż potrzebowali do zdobycia większości. Telewizja przewiduje, że ostateczny układ sił będzie wynosił 244-191, co oznaczałoby zdobycie przez Demokratów dodatkowych 30 mandatów.

Po kilkugodzinnym milczeniu prezydent Donald Trump opublikował wpis na swojej platformie społecznościowej Truth Social, w którym zasugerował, że gdyby sam kandydował w wyborach, odniósłby zdecydowane zwycięstwo.

– Nie było mnie na karcie wyborczej, a gdybym był, wygralibyśmy miażdżącą przewagą. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie – stwierdził.

Mimo że wiele pojedynków pozostaje nierozstrzygniętych, wśród prawdopodobnych zdobyczy Demokratów są okręgi dotychczas uważane za „bezpieczne” bastiony Republikanów.

Komentując porażkę partii rządzącej, anonimowy urzędnik Białego Domu przekazał agencji Reutera, że nastrój prezydenta, który ogląda spływające wyniki podczas imprezy z niektórymi sponsorami kampanii, pozostaje niewzruszony. 

– Prezydent Trump nie widniał na kartach wyborczych i dowodzi to, że wyborcy Trumpa głosują, kiedy to on kandyduje – powtórzył stanowisko prezydenta USA urzędnik. Zapowiedział też, że Trump „powstrzyma radykalną lewicę” . – Zapnijcie pasy – dodał.

Artykuł aktualizowany

Udział