Amerykański Sąd Najwyższy odrzucił w poniedziałek (15 września) starania prezydenta Donalda Trumpa o ograniczenie głosowania pocztowego w listopadowych wyborach do Kongresu. Stany będą mogły więc dalej wysyłać karty do głosowania pocztowego zgodnie z tymi samymi procedurami, które stosują od lat.
Według agencji AP decyzja jest dotkliwą porażką Trumpa w kwestii, którą uważa za kluczową dla zapewnienia uczciwości wyborów, mimo że praktycznie nie ma dowodów na oszustwa związane z głosowaniem korespondencyjnym.
Problemy z pomysłem prezydenta USA
Większość sędziów Sądu Najwyższego stwierdziła, że dążenie administracji do wprowadzenia ograniczeń w tym roku prawdopodobnie zakończyłoby się porażką, gdyby sprawa była rozpatrywana przez sąd, choć w krótkim postanowieniu nadzwyczajnym nie zawarto uzasadnienia. Dwóch sędziów publicznie zgłosiło zdanie odrębne.
Urzędnicy wyborczy podkreślali, że nie ma możliwości przeprowadzenia gruntownej reorganizacji systemu głosowania korespondencyjnego na kilka tygodni przed wyborami. W ciągu ostatniego tygodnia stany Alabama, Karolina Północna i Wisconsin rozpoczęły wysyłanie kart do głosowania do wyborców.
Plan administracji Trumpa wymagałby od stanów przyjęcia jednolitego wzoru koperty oraz przekazywania list uprawnionych wyborców za pośrednictwem portalu internetowego. Poczta mogłaby odmówić dostarczenia kart do głosowania do stanów, które nie zastosowałyby się do tych wytycznych.
Przegrana Trumpa
Trump od dawna sprzeciwia się głosowaniu korespondencyjnemu i bezpodstawnie obwinia je za porażkę w wyborach w 2020 r. z Joe Bidenem. Według opublikowanego w 2025 r. raportu think tanku Brookings Institution, oszustwa związane z głosowaniem korespondencyjnym miały miejsce jedynie w około czterech przypadkach na każde 10 milionów głosów oddanych w ten sposób.
Według akademickiego ośrodka badawczego MIT Election Data and Science Lab, 29 proc. głosujących w wyborach w 2024 roku oddało głos korespondencyjnie. Jest to nieco mniej niż jedna trzecia wszystkich głosujących. Dla porównania: w 2020 r. było to aż 43 proc., a w 2016 r. 21 proc.
Źródło: PAP


