Głosowanie ws. projektu Polskiego Stronnictwa Ludowego odbyło się w czwartek (22 października), o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Za przyjęciem nowelizacji głosowało 213 posłów, przeciw było 215, dziewięciu wstrzymało się od głosu. 23 nie uczestniczyło w głosowaniu.
Przeciwko przyjęciu zmian głosowała nie tylko opozycja, ale też m.in. część polityków obozu rządzącego. Nowelizację poparło 145 posłów Koalicji Obywatelskiej, czterech było przeciw. 12 posłów Lewicy zagłosowało za projektem, sześciu przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. 12 posłów Centrum było za nowelizacją, dwóch przeciw. Sześciu posłów Polski 2050 poparło projekt, trzech było przeciw, trzech wstrzymało się od głosu.
Donald Tusk o projekcie ws. dwukadencyjności: Przegłosujmy to jeszcze raz
– Nie widzę żadnego problemu w tym, żeby natychmiast wrócić do tego projektu – stwierdził premier Donald Tusk w piątek (23 października) na briefingu prasowym w Bengaluru, w trakcie swojej wizyty w Indiach. – Bo jeśli tylko techniczne względy zadecydowały, że zabrakło kilku głosów (…), to wróćmy jak najszybciej do tego i przegłosujmy to jeszcze raz – powiedział w rozmowie z dziennikarzami.
W trakcie głosowania ws. dwukadencyjności Tusk przebywał w Indiach. Premier powiedział, że nie wie, dlaczego to głosowanie nie odbyło się wcześniej, gdy on oraz inni posłowie byli w komplecie w Sejmie. Premier oświadczył również, że w przypadku wyborów samorządowych wolałby, aby regulacje prawne nie ograniczały decyzji mieszkańców.
– Ja jestem autorem tego elementu ustroju, jakim jest bezpośredni wybór wójta, burmistrza, prezydenta, byłem powodowany tylko jedną myślą, żeby ta władza, która jest najbliżej ludzi, pochodziła od ludzi, więc wolałbym, żeby to ludzie, wyborcy decydowali – podkreślił.
Tusk odniósł się również do pomysłu wprowadzenia limitu kadencji parlamentarzystów. – Jestem dość ostrożny, jeśli chodzi o dwukadencyjność posłów – powiedział. Premier dodał, że ponieważ sam jest posłem, „nie chce występować we własnym interesie”. Stwierdził, że kwestia dwukadencyjności parlamentarzystów jest mu „właściwie dość obojętna”.
Krzysztof Paszyk: Ludowcy czują się oszukani przez Lewicę
Poseł PSL Krzysztof Paszyk powiedział, że ludowcy czują się „oszukani przez klub Lewicy” po głosowaniu ws. dwukadencyjności. – Historycznie Polskie Stronnictwo Ludowe raczej ma nieciekawe doświadczenia ze współpracy z komunistami czy socjalistami. (…) Trochę historia zatacza koło – stwierdził w piątkowej rozmowie w programie WP Tłit.
Według doniesień medialnych PSL zgodziło się poprzeć złożony przez Lewicę i KO projekt ustawy częściowo dekryminalizujący aborcję, a w zamian Lewica miała zagłosować za ustawą znoszącą dwukadencyjność w samorządzie. PSL zdania dotrzymało.
Paszyk podkreślił, że posłowie Lewicy narazili na szwank relacje z klubem PSL. Dodał, że chciałby przestrzec marszałka Sejmu i lidera Lewicy Włodzimierza Czarzastego oraz innych parlamentarzystów tego klubu, żeby „przemyśleli tego typu praktyki”, bo „nie pomaga to ani koalicji, ani samej Lewicy”. – Oby nie zdarzyło się tak, że przez takie frywolne podejście do pewnej solidarnej, wspólnej pracy, przegramy najbliższe wybory – powiedział Paszyk.
Źródło: PAP


