
W skrócie
-
Wzrost cen i obawy o koszt paliwa najbardziej wpływają na notowania Donalda Trumpa w sondażach.
-
Aktualny sondaż pokazuje, że poparcie dla Trumpa utrzymuje się blisko najniższego poziomu w jego karierze politycznej.
-
Sondaż wskazuje wyraźny kontrast pomiędzy niedawnymi słowami Trumpa a nastrojami Amerykanów.
Poparcie dla amerykańskiego prezydenta wyraziło około 35 proc. respondentów sondażu Reuters/Ipsos. „Wynik nie zmienił się w porównaniu z majowym badaniem” – skomentowała agencja.
Oznacza to jedynie o dwa punkty proc. wyższy wskaźnik poparcia dla Donalda Trumpa niż najniższy (33-procentowy) w jego karierze politycznej, który zanotował w sondażu w grudniu 2017 roku. Amerykanie boją się, że działania prezydenta spowodują wyższe koszty ich życia.
Sondaż. Większość Amerykanów nie popiera Donalda Trumpa
W ostatnim wywiadzie dla NBC News Trump przyznał, że Amerykanie mogą odczuwać ekonomiczne skutki prowadzonej przez USA wojny z Iranem, ale jest to „akceptowalna cena” bezpieczeństwa.
Nastroje Amerykanów w tej kwestii są jednak wyraźnie inne. Około 59 proc. pytanych spodziewa się wzrostu cen paliwa w Stanach Zjednoczonych w ciągu najbliższego roku, natomiast 17 proc. prognozuje ich spadek.
„Tylko 22 proc. Amerykanów aprobuje sposób, w jaki Trump zarządza kosztami życia gospodarstw domowych w USA, w porównaniu do 70 proc. ankietowanych, którzy tego nie akceptują” – podała agencja Reutera.
Trump w kategorii zarządzania gospodarką zdaniem Amerykanów wypada gorzej niż jego poprzednik Joe Biden, który zakończył kadencję z 29-proc. poparciem dla jego działań w tym obszarze i 63 proc. negatywnych głosów.
Ataki USA na Iran. Jedna trzecia pytanych uważa je za właściwe
Blisko 36 proc. Amerykanów zadeklarowało poparcie dla ataków USA na Iran, które rozpoczęły się pod koniec lutego przy wsparciu Izraela. Z kolei 25 proc. pytanych uważa, że uderzenia były warte kosztów.
Agencja Reutera zauważa, że Donald Trump prowadził swoją kampanię wyborczą, obiecując niższą inflację, wobec czego wysokie ceny paliw rozwiewają nadzieję jego partii na utrzymanie kontroli nad Kongresem po listopadowych wyborach środka kadencji.












