Viktor Orban z wizytą w Polsce. Padła data. Z kim się spotka?

Prezes Prawa i Sprawiedliwości wraz z członkami swojego ugrupowania w ostatnich latach uchodzili za jednych z największych sojuszników Orbana w Europie. Polityków różniły jednak m.in. poglądy dotyczące Ukrainy i Rosji. PiS był zwolennikiem szerokiego wsparcia dla Kijowa. Orban utrzymywał natomiast kontakty z przywódcą Rosji Władimirem Putinem i hamował niektóre działania Unii Europejskiej, które miały na celu wspieranie Ukrainy. 

Viktor Orban z wizytą w Polsce. Spotka się z Kaczyńskim

Ze względu na kontrowersje związane z decyzją prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych honorowego tytułu imienia „Bohaterów UPA”, PiS w ostatnim czasie stał się jednak wobec Ukrainy bardziej krytyczny. Nie wiadomo, czego mają dotyczyć rozmowy polityków, jednak można przypuszczać, że wśród poruszanych wątków może pojawić się także temat Ukrainy.

Zobacz wideo Tusk o Orbanie: Historia pamięta polityków, którzy pracowali na rzecz kapitulacji

W kwietniu br. partia Fidesz przegrała wybory parlamentarne, a Orban stracił władzę na Węgrzech po 16 latach. Zachował jednak kierownictwo w partii, a następnie rozpoczął działania w kierunku odbudowy swojej pozycji politycznej na arenie międzynarodowej. Fakt, iż Fidesz stał się główną siłą opozycyjną w kraju wobec rządzącej Tiszy Petera Magyara sprawił, że Orban zdaje się szukać sojuszników w innych krajach Europy.

Węgry przyjęły „lex Orban”

Kilka tygodni temu były szef węgierskiego rządu wziął udział w zorganizowanym w Brukseli spotkaniu skrajnie prawicowego ugrupowania Patrioci dla Europy, skupiającego prawicowe i narodowo-konserwatywne. Orban był jednym z głównych inicjatorów ruchu. 

Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, w czerwcu prezydent Węgier, Tamas Sulyok, wybrany w czasach rządów Viktora Orbana, podpisał jednak poprawkę do konstytucji, która uniemożliwi byłemu premierowi ponowne objęcie urzędu. Nowe przepisy ograniczają czas sprawowania funkcji szefa rządu do ośmiu lat, czyli dwóch kadencji.

W uzasadnieniu decyzji Sulyok napisał, że regulacja nazywana powszechnie „lex Orban” jest „praktycznie wyjątkowa zarówno w Europie, jak i na świecie”. Zaznaczył jednocześnie, że ogranicza ona wolę wyborców.

Udział